Komisja śledcza ds. Pegasusa ogłosiła sukces i zawiadomiła prokuraturę. Donald Tusk nazwał sprawę zbrodnią stanu. Wielu dziennikarzy biło brawo. Jan Piński mówi wprost: nie było sukcesu. Zamiast pełnego rozliczenia mamy polityczną grę i ochronę służb. Oficjalnie mówi się o 578 osobach, a według niego z samego CBA było ponad 4 tysiące wniosków i około 2600 osób inwigilowanych Pegasusem. Najmocniej ukrywana jest masowa inwigilacja dziennikarzy i ludzi mediów. Piński tłumaczy, dlaczego pełna lista ofiar nie wychodzi na światło dzienne — chodzi o ochronę agentury, w tym osób ze środowiska dziennikarskiego. Opowiada o swojej sprawie (i rodziny), o wyłączeniu postępowania przez prokuratora Gacka i o tym, że według CBA „nie miał Pegasusa”, mimo że posiada sygnatury. Mówi też o werbunkach, o milczeniu części poszkodowanych oraz o tym, że odpowiedzialność powinni ponosić nie tylko politycy, ale też funkcjonariusze i prokuratorzy, którzy wykonywali polecenia.
Po atakach w szkołach rząd od razu wiedział, co zrobić: dać urzędnikowi władzę nad tym, co zniknie z internetu. Problem w tym, że proponowane rozwiązanie nie wynika z dotychczasowych ustaleń dotyczących przyczyn tych zdarzeń.
28 lat. Trzy procesy. Zero winnych. Ryszard Bogucki uniewinniony. Andrzej Z. „Słowik" uniewinniony. Świadek koronny „Patyk" uniewinniony. Kto więc zabił komendanta Marka Papałę 25 czerwca 1998 roku? W tym odcinku konfrontuję dwie wersje śledztwa, które nigdy się nie spotkał.
28 lat. Trzy procesy. Zero winnych. Ryszard Bogucki uniewinniony. Andrzej Z. „Słowik" uniewinniony. Świadek koronny „Patyk" uniewinniony. Kto więc zabił komendanta Marka Papałę 25 czerwca 1998 roku? W tym odcinku konfrontuję dwie wersje śledztwa, które nigdy się nie spotkały:
Sprawa śledztw na Śląsku przejętych pod nadzór prokuratora Marka Wełnę od jakiegoś czasu spotyka się z sytuacjami, informacjami, które według prokuratorów paraliżują ich pracę. Chodzi o to, że nieprawdziwa informacja może stanowić realne zagrożenie dla wszystkich uczestników postępowania i stąd to zawiadomienie.
Wraz z ucieczką Zbigniewa Ziobry do USA, powróciła sprawa ekstradycji Edwarda Mazura, sam ja przywołał były minister sprawiedliwości. Odmowa ekstradycji Mazura jest jedną z ważniejszych jego zawodowych klęsk Ziobry jako ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
Wraz z ucieczką Zbigniewa Ziobry do USA, powróciła sprawa ekstradycji Edwarda Mazura, sam ja przywołał były minister sprawiedliwości. Odmowa ekstradycji Mazura jest jedną z ważniejszych jego zawodowych klęsk Ziobry jako ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
Od jakiegoś czasu widać, że sprawcy afery GetBack podnieśli głowy i już wszystko można, ale przynajmniej na końcu sprawy, której nigdy nie wyjaśni prokuratora, udawajcie, a nie bądźcie bezczelni, że zależy wam na losie poszkodowanych.
Sprawa Amber Gold to jedna z głośniejszych afer finansowych w Polsce, żyły nią media i politycy, poświęcona jej była sejmowa komisja śledczej. Przed trzema laty warszawski sąd okręgowy w I instancji uwzględnił powództwo klientów Amber Gold. Państwo się sprzeciwiło wyrokowi, dzisiaj sąd apelacyjny w Warszawie zmienił wyrok I instancji i oddalił pozew grupowy blisko 200 poszkodowanych klientów Amber Gold. Państwo umyło ręce. Sprawę sprowadzono do ukarania figurantów. Państwo zapomniało, że to zaniechania organów państwa doprowadziły do wybuchu afery i dużej liczby poszkodowanych.
Sprawa Amber Gold to jedna z głośniejszych afer finansowych w Polsce, żyły nią media i politycy, poświęcona jej była sejmowa komisja śledczej. Przed trzema laty warszawski sąd okręgowy w I instancji uwzględnił powództwo klientów Amber Gold. Państwo się sprzeciwiło wyrokowi, dzisiaj sąd apelacyjny w Warszawie zmienił wyrok I instancji i oddalił pozew grupowy blisko 200 poszkodowanych klientów Amber Gold. Państwo umyło ręce. Sprawę sprowadzono do ukarania figurantów. Państwo zapomniało, że to zaniechania organów państwa doprowadziły do wybuchu afery i dużej liczby poszkodowanych.
Nie może być tak, aby w demokratycznym państwie prawnym dopuszczano możliwość podejmowania działań, które w sposób rażący ingerują w swobodę życia gospodarczego, zniechęcając przedsiębiorców do przyjmowania aktywnej postawy w obawie przed grożącą im odpowiedzialnością karną.
W całej Polsce toczy się wiele spraw z art. 296 KK, czyli tzw. przestępstwa niegospodarności. Procesy wytaczane są menadżerom spółek kontrolowanych przez państwo i tych prywatnych. Co ciekawe, rozjeżdżając szefów firm, rozwijana jest myśl prokuratora sowieckiego Andrieja Wyszyńskiego (dajcie mi człowieka, a paragraf się zawsze znajdzie) i do artykułu o niegospodarności dorzucane są przepisy kodeksu pracy, ale lekko zmanipulowane. Obejrzyjcie historię Ewy Mirońskiej i Mirosława Skowrona, którzy doświadczają skutków stosowania art. 296.