Poznański Sąd Apelacyjny uchylił wyrok uniewinniający w sprawie Mirosława R. i Dariusza L. oskarżonych o pomocnictwo w zabójstwie dziennikarza Jarosława Ziętary. W magazynie Konfrontacja Sylwester Latkowski będzie rozmawiał z Krzysztofem M. Kaźmierczakiem, który połowę życia poświęcił na poszukiwanie zabójców swojego przyjaciela. 1 września 1992 roku dziennikarz wyszedł do redakcji z mieszkania przy ul. Kolejowej. Ślad po nim się urwał.
W dzisiejszych mediach panuje cenzura, eliminowane są niezależne poglądy i niewygodne informacje. Nie ufajcie bezgranicznie ludziom tworzącym media. Oni mają złe zdanie o was. Najlepiej wyraził to Jacek Kurski, mówiąc: „Ciemny lud to kupi”. Podobnie uważa jego adwersarz, Tomasz Lis, który powiedział: "Nie możemy mówić poważnie, bo poważnie to znaczy nudno. A nudno, to te barany wezmą pilota i przełączą". Kogo nienawidzą dziennikarze? Innych dziennikarzy. Mamy stada dziennikarskie i każdy, kto nie jest w stadzie jest wrogiem. Nienawidzi się osób samodzielnych, starających mieć niezależną od stada opinię – zauważa Mat Taaibi.
Dezinformacja miesza się z faktami. Na fali popularności serialu Heweliusz pojawia się wiele teorii spiskowych. Czy po latach (prom zatonął 14 stycznia 1993 r.) można dojść do prawdy o katastrofie Jana Heweliusza i innych tragicznych zdarzeniach sprzed lat? Przemysław Semczuk i Sylwester Latkowski rozmawiają o problemach śledztw podejmowanych po kilkudziesięciu latach.
Ta jedna z kluczowych kontroli rynku obrotu farmaceutykami w Polsce, prowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli, wywołuje emocje u wielu graczy - polityków, lobbystów, prawników, pijarowców i dziennikarzy. Chodzi o duże pieniądze. Dwadzieścia lat temu w magazynie Konfrontacja zajmowałem się układem lekowym w Polsce. Co się zmieniło? Firmy farmaceutyczne, produkujące leki i handlujące nimi, są tak potężne i bogate, że wymknęły się spod kontroli. O ich świecie wiemy niewiele, tylko tyle ile chcą nam ujawnić, bez skrupułów kupują media, angażują najdroższych pijarowców i prawników. Ofiarą ich są chorzy ludzie, którzy potrzebują dobrych i tanich leków. To się może zmienić, jeśli aparat państwa będzie właściwie ich nadzorował, a politycy tworzyć prawo, w którym to nie ich interes jest najważniejszy, a nasz, zwykłych ludzi. Zacznijmy o tym głośno mówić.
ajemnice głośnego porwania i największych napadów w PRL. Policja chroni akta milicyjne. KONFRONTACJA W magazynie Konfrontacja pozornie wracam do sprawy historycznej. Co ma wspólnego milicja i policja? Czy polityka zawsze waży nad sprawami kryminalnymi, gdzie pojawiają się ludzie władzy i służby? Na przełomie lat 50. i 60. na warszawskich ulicach rozgrywały się sceny niczym z amerykańskich filmów gangsterskich. Bandyci strzelają bez ostrzeżenia. Rabują utarg ze sklepu, napadają na strażników przed pocztą i atakują konwój z utargiem z Centralnego Domu Towarowego. Bezpieka i milicja podejrzewają, że za „napadami warszawskimi” mogą stać ci sami ludzie, którzy dla okupu porwali Bohdana Piaseckiego, syna wpływowego polityka, przewodniczącego Stowarzyszenia PAX, a przed wojną przywódcy faszystowskiej Falangi. Wśród tysięcy podejrzanych są ludzie z pierwszych stron gazet, aktorzy, politycy, dziennikarze, a nawet seryjny zabójca kobiet. W końcu na trop bandytów wpada oficer z prowincji. W nagrodę zostaje… wyrzucony z milicji. Rozmowę wywołała najnowsza książka Przemysława Semczuka "Nieuchwytni". Rozmawiam z autorem nie tylko o historii, ale i teraźniejszości. Dawne wydarzenia okazują się być nadal utajniane, okazuje się, że współczesna policja chroni milicyjną przeszłość.
To najgłośniejszy od lat w świecie polskiego sportu spór. Robert Lewandowski poszedł na noże z Cezarym Kucharskim. Piłkarz oskarża swojego byłego wieloletniego menadżera o próbę wyłudzenia 20 mln euro. To nagrania są kluczowym dowodem w tej sprawie. O ich wartość dowodową trwa teraz przed sądem spór. Jeśli zostanie podważona ich wiarygodność, główny zarzut wobec Kucharskiego padnie. Pozostanie zarzut o przekazywanie wrażliwych danych Roberta Lewandowskiego dziennikarzowi. Prokuratura przedstawiła opinie biegłych, którzy uznają nagrania za autentyczne. Kucharski i jego obrońcy twierdzą, że zostały zmanipulowane. Rozmawiałem z Cezarym Kucharskim i Arkadiuszem Lechem, który wykonywał dla niego opinię. Przyznam, że gdyby to była prawda, co twierdzą, to doszło do skandalu.