Komisja śledcza ds. Pegasusa ogłosiła sukces i zawiadomiła prokuraturę. Donald Tusk nazwał sprawę zbrodnią stanu. Wielu dziennikarzy biło brawo. Jan Piński mówi wprost: nie było sukcesu. Zamiast pełnego rozliczenia mamy polityczną grę i ochronę służb. Oficjalnie mówi się o 578 osobach, a według niego z samego CBA było ponad 4 tysiące wniosków i około 2600 osób inwigilowanych Pegasusem. Najmocniej ukrywana jest masowa inwigilacja dziennikarzy i ludzi mediów. Piński tłumaczy, dlaczego pełna lista ofiar nie wychodzi na światło dzienne — chodzi o ochronę agentury, w tym osób ze środowiska dziennikarskiego. Opowiada o swojej sprawie (i rodziny), o wyłączeniu postępowania przez prokuratora Gacka i o tym, że według CBA „nie miał Pegasusa”, mimo że posiada sygnatury. Mówi też o werbunkach, o milczeniu części poszkodowanych oraz o tym, że odpowiedzialność powinni ponosić nie tylko politycy, ale też funkcjonariusze i prokuratorzy, którzy wykonywali polecenia.
Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa zaprezentowała jawną część raportu. Magdalena Sroka wskazała na brak pełnej kontroli państwa nad systemem, opuszczanie Polski przez dane, brak akredytacji bezpieczeństwa oraz zawiadomienia do prokuratury dotyczące 11 osób, m.in. Zbigniewa Ziobry, Mariusza Kamińskiego, Michała Wosia i Ernesta Bejdy. Donald Tusk nazwał tę sprawę „zbrodnią stanu”. Sylwester Latkowski rozmawia z Janem Pińskim o tym, co naprawdę wynika z raportu komisji i jakich odpowiedzi nadal w nim brakuje. Czy to rzeczywiście sukces rozliczenia afery?
A co z poszkodowanym w aferze GetBack? Dlaczego nie chcą wyjaśnić sprawę i pomóc poszkodowanym?
Problem handlu wizami wraca. Dlaczego? Sejmowa komisja śledcza do spraw afery wizowej zajęła się wycinkiem problemu. Niestety, znów polityka wzięła górę.
Problem handlu wizami wraca. Dlaczego? Sejmowa komisja śledcza do spraw afery wizowej zajęła się wycinkiem problemu. Niestety, znów polityka wzięła górę. Kilka dni temu media donosiły: Polscy przedsiębiorcy z Filipin ostrzegali w sierpniu Ministerstwo Spraw Zagranicznych, że za umawianie spotkań w sprawie wiz oczekiwane są łapówki. Sprawę ujawnił największy filipiński program interwencyjny. Sprawę kolejnej afery wizowej nagłośnił portal Wirtualna Polska. Przypomnę Konfrontacje Extra, która została wyemitowana trzy miesiące temu. Wspominałem tam, że nadal istnieje problem handlu wizami.
Rozliczenie winnych, których wskazała komisja śledcza do sprawy Amber Gold, utknęło w miejscu. Sprawa trafiła do piachu. Niektórzy już bez wstydu twierdzą, że małżeństwo P., to doskonali oszuści będący w stanie samodzielnie ogarnąć taki przestępczy interes. Według nich to nie są słupy.
Małżeństwo P. wykorzystało wehikuł spółki Amber Gold, by wyrządzić szkodę. Nie można zwalniać wspólników i członków zarządu z obowiązku naprawienia szkody wyrządzonej w ramach tak przygotowanej bezprawnej formy działania. Po długiej walce oszkodowani uzyskują postanowienia o zabezpieczeniu powództwa w postaci ustanowienia hipotek przymusowych.
Czytam, że po filmie „Nic się nie stało”: „Temat przysechł. Czemu nie ma podbijania. Może bagno zatoczyło zbyt szerokie kręgi”. Odpowiadam. Pracuję nad drugą częścią „Nic się nie stało. Licencja na bezkarność”. Teraz ruszą do kontrataku. W sumie utworzą teraz koalicję z banksterami („Wszystkie chwyty dozwolone. Afera GetBack”).
Jak zareaguje bohater? Leszek Możdżer na pół roku zablokował film „PUB 700”, podpuszczony w Paryżu przez Zbigniewa Preisnera. Michał Wiśniewski także nie był na początku zadowolony, jego menedżerka chciała zablokować premierę filmu. Niektórzy bohaterzy nasłali na mnie bandytów.
Ta książka ma kilka walorów nie do przecenienia. Nie epatuje sensacją, nie próbuje przemawiać do czytelnika miałką czułostkowością, natomiast zawiera dokumenty (niektóre publikowane po raz pierwszy) - jak choćby podsłuchy rozmów porywaczy, rozmawiających