Kolejne podsumowanie tygodnia Rafał Dudkiewicz i Sylwester Latkowski o sprawach ważnych, dotyczących naszego bezpieczeństwa. Cenzura w Polsce nie istnieje jawnie, lecz skrycie. W „Przeglądzie tygodnia bez cenzury” sporo niewygodnych dla każdej ze stron informacji i komentarzy.
Adwokat, który jednocześnie jest politykiem, musi się liczyć z tym, że jego działania adwokata mogą odbić na wizerunku partii, którą reprezentuje. To o co walczy adwokat często kłóci się z wartościami, które głosi jego partia. Zaangażowanie polityczne może budzić wątpliwości co do bezstronności adwokata, zwłaszcza jeśli sprawa ma podłoże polityczne. Jak połączyć interes klienta z interesem partii politycznej lub państwa? Adwokat musi być lojalny wobec klienta, natomiast polityk – wobec programu partyjnego czy racji stanu? Jak to pogodzić? Jak można rozwiązać problem zakazu używania poufnych danych z pracy prawniczej w polityce i odwrotnie? Adwokat-polityk jest w pełni związany tajemnicą adwokacką, co może być trudne do pogodzenia z działalnością publiczną. To tylko kilka problemów, które wiążą z byciem adwokatem i politykiem.
Dyskusja o świadectwie bezpieczeństwa dla marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego przypomina gonitwę za własnym ogonem. Służba kontrwywiadu ma ustawowy obowiązek weryfikacji informacji uzyskanych o osobie, które mogą być podstawą działań związanych z ustawowymi zadaniami służby niezależnie od tego, czy ta osoba ma, czy nie ma poświadczenia bezpieczeństwa-twierdzi były wiceszef UOP, pułkownik Mieczysław Tarnowski, z którym rozmawia Sylwester Latkowski. Jak jest u nas z kontrolą informacji niejawnych? Przyznawaniem prawa dostępu do nich? Jakie prawa mają służby? Czy swoje zadanie spełnia sejmowa komisja do spraw służb specjalnych, która według jej szefa mogłaby zająć się sporawą i ją wyjaśnić? Może rację ma marszałek Czarzasty, uważając, że uczestnicząc w niej, nie trzeba mieć upoważnienia do informacji poufnych? Kto ma rację prezydent Karol Nawrocki czy Marszałek Włodzimierz Czarzasty?
Przybywa relacji, zeznań, świadków. Dowiadujemy się z czasem, jak to wszystko biegało.
Wszystko to źle wygląda. Środowisko kultury nie potrafi sobie poradzić z aferami finansowymi, które dotyczą znaczących postaci branży filmowej. Sprawa wybucha w marcu 2025 roku. Jacek Bromski informuje, że resort nie nałożył na Stowarzyszenie "żadnych kar, ani sankcji", a jedynie wydał zalecenia pokontrolne. I to jest ciekawy wątek, którym warto się zająć. Dlaczego w marcu Ministerstwo Kultury nie widziało powodów do karania?