Sprawy aresztów tymczasowych, ich stosowania, warunków w nich panujących są ciągle w Polsce w takim samym punkcie. Dużo gadania i nic z tego nie wynika. W piątek, 3 lipca, po blisko miesięcznym pobycie dziennikarz areszcie. Prokuratura uznała, że nie ma mocnego dowodu na to, iż groził komendantowi piaseczyńskiej policji. Jak poinformował rzecznik Skiba, dotychczasowe ustalenia prokuratury co do okoliczności wysłania e-maila z groźbami wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie „zdezaktualizowały przesłankę dużego prawdopodobieństwa popełnienia przez Leszka K. tego przestępstwa”.
Zastanawiające jest, że właściwie ten obiekt nie spotkał się z żadną obstrukcją. Spotkał się z poparciem pewnej ilości celebrytów, nie wiem, czy ich nazwać artystami czy to pseudoartystami. Wydawałoby się, że tam nikt już nigdy nie pójdzie, że tam nikt nie zrobi żadnego spotkania firmowego. A tymczasem wprost przeciwnie – zaczęto brać całą inicjatywę w obronę, że przecież to nie my, myśmy nie wiedzieli. Więc myślę, że dalej chyba nie ma świadomości, co tam się stało i do jakiej tragedii tam doszło.
Dzisiejszy tekst w „Wirtualnej Polsce” nie jest przypadkowy. Dlaczego ukazał się teraz? Celebryci to tylko zaczepka, prawdziwym impulsem jest film „Wszystkie chwyty dozwolone. Afera GetBack”.