Pamiętacie jak musieliście wypełniać wniosek o wizę do USA i tam zaznaczać, czy byliście karani? U nas wpuszczono ponad 2 miliony osób bez sprawdzenie i deklaracji o karalności. Nikt nie pomyślał, że wśród uciekinierów są także niebezpieczni  ludzie. Wzniosłe hasła o otwartej granicy dla potrzebujących. Braterstwie narodów.

Hura optymizm, że jakoś tam będzie, mści się teraz. Nadal nie infiltrujemy  społeczności, z której typowani są dywersanci. Mafia ukraińska rozrasta się w Polsce i  jest to przemilczane, w imię politycznej poprawności. 

Co się stanie w momencie zakończenia wojny, gdy będą wracać żołnierze, do swoich żon i dzieci,  którzy pomimo zakończenia wojny nie będą chcieli wracać do swojego kraju? Z traumami, zdeprawowani, nieprzystosowani do normalnego życia. To nie będą turyści. U nas staną się żołnierzami mafii. 

Nasze władze nie mają planu, co robić z byłymi ukraińskimi żołnierzami, co zrobić z tymi, których powinno się masowo deportować, bo właściwie nie wiadomo, czym u nas się zajmują? Z czego żyją? 

Jeśli dostrzegasz zagrożenia,  gdy mówisz o kontrolowaniu wjeżdżających do Polski, o tym, by infiltrować największą u nas społeczność, natychmiast przylepiają ci etykietkę  prorosyjskiego. 

Brak kontroli  i planu co dalej robić się zemści, to tylko kwestia czasu.