Kamil Durczok dopuszczał się molestowania i mobbingu. Co wygrał Durczok?

Kiedy słyszę „Durczok wygrał” i jak to bezrefleksyjnie podają media, ręce opadają. Co wygrał Durczok? Podważył zarzuty? Przeprosiny przecież nie dotyczą całości materiału prasowego, a tylko spornego fragmentu. W toku obu procesów (cywilnego i karnego) zeznawały różne osoby potwierdzające przypadki molestowania seksualnego przez Kamila Durczoka wobec podwładnych dziennikarek w ramach pracy redakcji „Fakty TVN”, w tym ofiary tego molestowania.

Kamil-Durczok-Latkowski-TVN.JPG

Sąd Apelacyjny zmienił orzeczenie sądu pierwszej instancji na korzyć Kamila Durczoka. Ten wyrok jest przykładem patologii, jaka panuje w sądach. Po tekstach we „Wprost” TVN powołał wewnętrzną komisję, która potwierdziła, że w redakcji „Faktów” dochodziło do przypadków molestowania i mobbingu. Sąd plunął w twarz ofiarom Durczoka. 
Przerażające jest to, jak sędziowie dzielą dziennikarzy na słusznych i niesłusznych. Często wchodząc na salę sądową, od razu, po pierwszych minutach, można przewidzieć, jaki zapadnie wyrok. Sędziowie nie kierują się realiami rozpatrywanej sprawy, a jedynie tym, jakie mają poglądy polityczne. Między bajki włóżmy to, że są apolityczni i bezstronni. 
Kiedy słyszę „Durczok wygrał” i jak to bezrefleksyjnie podają media, ręce opadają. 
Co wygrał Durczok? Wyrok podważył zarzuty artykułów? Nie. O tym nigdzie nie przeczytacie. Przeprosiny nie dotyczą całości materiału prasowego, a tylko fragmentu. W toku obu procesów (cywilnego i karnego) zeznawały różne osoby potwierdzające przypadki molestowania seksualnego przez Kamila Durczoka wobec podwładnych dziennikarek w ramach pracy w redakcji „Fakty TVN”, w tym ofiary tego molestowania – A1 i B2 – zasadniczo potwierdzając ustalenia dziennikarzy „Wprost”. 
A1 zeznała, że ww. fraza (wypowiedziana przez Kamila Durczoka do niej na imprezie firmowej TVN) została oddana w materiale prasowym z pewnym zniekształceniem. Pierwsze zdanie brzmiało w ten sposób, że to Kamil Durczok ją poinformował, iż to on nie ma majtek pod dżinsami. Natomiast drugie zdanie zostało przekazane przez Kamila Durczoka, lecz nie do niej, tylko do jej koleżanki redakcyjnej, w formie wiadomości SMS. Na pytanie o tożsamość tej dziennikarki świadek A1 odmówiła odpowiedzi, sąd zaś pozostawił tę sytuację bez żadnej reakcji procesowej.
Powtórzę to, co napisaliśmy wtedy z Olgą Wasilewską, Marcinem Dzierżanowskim i Michałem Majewskim – Kamil Durczok dopuszczał się molestowania i mobbingu. Za co nieźle oberwaliśmy wtedy, w 2014 roku, i – jak się okazuje – obrywamy dzisiaj. Z tego wyroku robi się fake news. 
Przypomnę i powtórzę: wyrok dotyczy fragmentu artykułu, sprawy majtek, które i tak, w każdej wersji pokazują  Durczoka w negatywnym świetle. Po tekstach we „Wprost” TVN powołał wewnętrzną komisję, która potwierdziła i ustaliła, że w redakcji „Faktów” dochodziło do przypadków molestowania i mobbingu. 
Niech Durczok zgodzi się na odtajnienie procesu. Warto zobaczyć, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. 
Kamil Durczok powinien przeprosić ofiary, to najważniejsze. Po drugie, powinien pomyśleć o tym, co go wkrótce czeka, zanim zacznie obrażać.

*******

O sprawie współautor artykułu, Marcin Dzierżanowski dla Press: Marcin Dzierżanowski nie kryje oburzenia taką decyzją wymiaru sprawiedliwości. - Ani sąd cywilny, ani karny nie wziął pod uwagę społecznego aspektu sprawy. Potwierdzono zarzuty dotyczące molestowania seksualnego przez Kamila Durczoka - mówi "Press" Dzierżanowski.
Jak podkreśla, ofiary zeznawały przeciwko Durczokowi zarówno przed wewnętrzną komisją TVN, jak i przed sądem. - Tymczasem sędziowie skupili się tylko na dosłownej wypowiedzi Durczoka do znanej prezenterki, którą cytowaliśmy w tekście we "Wprost". Napisaliśmy, że usłyszała od Durczoka: "nie masz majtek pod spodniami", a ona przed sądem zeznała, że powiedział do niej: "nie mam majtek pod spodniami". Na tej podstawie sąd uznał, że konieczne było przytoczenie dokładnego cytatu. Mimo że ten wydrukowany mieliśmy potwierdzony na piśmie - wykazuje Dzierżanowski. 
Durczok, według "Wprost", miał powiedzieć do znanej dziennikarki pracującej wtedy w TVN: "Widzę, że nie masz majtek pod dżinsami. Jedziemy do mnie?", "Oprzesz się, suko, o ścianę, a ja wejdę od tyłu".
- Skądinąd ta mała różnica w cytatach niczego tak naprawdę nie zmienia, bo przecież niestosowna sytuacja seksualna i tak zaszła. To kuriozalne orzeczenie. Pozostaje nam wniosek o kasację do Sądu Najwyższego, a jeśli to się nie uda - Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu - stwierdza Dzierżanowski. ( Więcej>>>)

Czytaj także "Jak to było z Kamilem Durczokiem"  >>>