U byłych funkcjonariuszy z Centralnego Biura Śledczego, można zauważyć coś wspólnego. Frustracja i żal noszony głęboko w sercu, to cecha łącząca wielu Cebosiaków. Ci ważniejsi raz w roku spotykają się na spotkaniach byłych funkcjonariuszy, ostro piją, snują wspominki i zdarza się, że wylewają żółć na byłych kolegów i przełożonych. Towarzyszy im poczucie krzywdy. Noszą je i ci skrzywdzeni i ci rzekomo krzywdzący - każdy kiedyś dostał po łapach.
Mieliśmy asów i mniej zdolnych. Różnili się między sobą bardzo. Mieliśmy takiego specjalistę, który potrafił prowadzić przez długie miesiące operację wśród grup satanistycznych. To było trudne, by nie zwariować.
W każdym kluczowym śledztwie, tam gdzie pojawiają się w tle politycy, policja, służby dochodzi do błędów w trakcie oględzin, zaniechań w pierwszych dniach śledztwa. Tak jakby komuś zależało, aby zadeptano ślady. W sprawie zabójstwa generała Papały już od pierwszych minut nie wszystko odbywało się tak, jak powinno.