Jak jest? Używając słów nieparlamentarnych, po prostu k...a dramat, jakby głupota mogła latać, to by na marsie budowali. Spółek jest wiele, każda jest trochę inna, ale czego mogą oczekiwać po dziurze w ziemi z długami?

Co tam w aferze HREIT?  Rozmawiam z poszkodowanymi w aferze HREIT, pytając, jaka jest u nich sytuacja?  Odpowiadają: Jest bardzo źle! Politycy nie reagują, banki, które powinny kontrolować kredyt, pilnując czy nie mają do czynienia z deweloperem oszustem, chowają głowę w piasek. 

Jeden z poszkodowanych, tak podsumował sytuację:

Jak jest? Używając słów nieparlamentarnych, po prostu k...a dramat, jakby głupota mogła latać, to by na marsie budowali. Spółek jest wiele, każda jest trochę inna, ale czego mogą oczekiwać po dziurze w ziemi z długami?

Niektórzy wierzą, że ktoś im wybuduje za pieniądze, które utopili. Niektórym trudno uznać, że zostali oszukani. Czas raczej gra na ich niekorzyść, a sądowi się nie spieszy, co Hreit wykorzystuje. 

Chce wierzyć, że prawda wyjdzie na jaw. Wierze w liczby, nie tylko Kubiczka, bo jest przecież więcej  - TNS, jest raport z Opola, zrobiony przez nadzorcę z Katowic. Jak to kogoś nie przekonuje, a przekonują stwierdzenia "zrobimy", "znajdziemy inwestora", "na pewno ktoś to wam wybuduje", "znajdziemy pieniądze na dokończenie tego". To po prostu nie mam argumentów. Ludzie z Hreit to psychologicznie świetnie rozgrywają, nikt nie chce zostać z kredytem na 30 lat bez mieszkania.

Jeśli mają miejsce licytacje komornicze spółek, które rzekomo są w planie sanacyjnym Hreit i Hreit nic z tym nie robi, to znaczy, że tam nie ma co ratować.

Tyle poszkodowany.

Trwa malowanie na zielono zżółkłej trawy, jak to kiedyś robiono w PRL-u, by poprawić wygląd.

Poszkodowani zostali pozostawieni sami sobie, nie mogąc zamieszkać w swoich mieszkaniach, zapożyczeni, z kredytami na głowie. Są skołowani, nie wiedzą, komu mogą ufać, więc jak to zazwyczaj bywa, ci, którzy stoją za aferą, zostają beneficjentami tego stanu rzeczy. To oni są tylko zarobieni.