Jednego z naszych dziennikarzy śledczych chciano zmobilizować na wojnę, bo przygotowywał artykuł dotyczący zastępcy szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Niektórych dziennikarzy śledzono. Nie lubią dziennikarzy śledczych, więc próbują zakłócać im życie. Na-strone-5.jpeg

W Polsce dziennikarze i media są tłumione polityczną poprawnością - nie wolno mówić o tym, co złego dzieje się w Ukrainie. To utrudnia pokazania prawdziwego obrazu, zaciemnia ogląd panującej tam sytuacji, która ma także wpływ na to, co dzieje się u nas.  Warto w tym kontekście, zapoznać się z opublikowaną w poniedziałkowym dzienniku Rzeczpospolita rozmową z redaktora naczelną Ukraińskiej Prawdy, najważniejszego portalu informacyjnego nad Dnieprem.

Dziennik Rzeczpospolita opublikował w poniedziałek wywiad z Sewgil Musajew, redaktorką naczelną Ukraińskiej Prawdy, najważniejszego portalu informacyjnego nad Dnieprem.Trwa wojna i wrogiem dla nas jest Rosja. Ale jeżeli widzimy złe zarządzanie krajem, to musimy na bieżąco to naprawiać - mówi w rozmowie i dodaje:

Na początku wojny przez kilka miesięcy wstrzymywaliśmy się z krytyką, ale już latem 2022 r. zrozumieliśmy, że korupcja nigdzie nie zniknęła. Powróciliśmy do krytycznego dziennikarstwa i to skomplikowało nasze relacje z biurem prezydenta. Trafiliśmy na tzw. czarną listę i przestano nas zapraszać na nieoficjalne spotkania z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Zaczęli też dzwonić do naszych reklamodawców i namawiać ich do zerwania współpracy z nami. Nie jesteśmy w tym osamotnieni – niektóre inne redakcje miały podobne doświadczenia. Jednego z naszych dziennikarzy śledczych chciano zmobilizować na wojnę, bo przygotowywał artykuł dotyczący zastępcy szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Niektórych dziennikarzy śledzono. Nie lubią dziennikarzy śledczych, więc próbują zakłócać im życie.

Cała rozmowa >>>