Latkowski.com Latkowski.com
Powrót

Wspomnienie z 10 kwietnia 2010

Hotel Sheraton w Sopocie. Tuż po dziewiątej. Ludzie opuszczają pokoje, schodzą się do lobby, zasiadają przed telewizorem z włączonym kanałem informacyjnym. Każdy może oglądać transmisję we własnym pokoju, ale samotność jest nie do zniesienia. Ludzie czują potrzebę bliskości, wspólnoty. Lżej znieść - bezradność i na tę chwilę brak całkowitej wiedzy, co się wydarzyło, kto zginał, kto przeżył. Skurczeni siedzą w sofach, fotelach, przysiadają na brzegach oparć. Podpierają ściany. Wpatrują się z niedowierzaniem w ekran telewizora.

IMG-3981 (1).jpg IMG-3980 (1).jpg IMG-3979 (1).jpg IMG-3983 (1).jpg IMG-3982 (1).jpg

Goście zagraniczni zaskoczeni. Nie rozumieją, co się stało. Patrzą na nas, na Polaków i na telewizor. Ktoś rzuca do nich krótko: - Tragedia, wszyscy zginęli. Prezydent. 

Na śniadanie schodzi  grupa Finów, hałaśliwie się zachowują. Kilka piorunujących spojrzeń ucisza ich.
W hotelu przebywają dwie ekipy telewizyjna, moja i telewizji polskiej. Mieliśmy zaplanowane zdjęcia. Odwołujemy.  Pojawiają się prof.. Maciej Świeszewski (artysta malarz) i Wojciech Misiuro (choreograf, reżyser). Mieliśmy odbyć rozmowę w Spatifie. Wracamy do pokoju hotelowego. Włączamy telewizor, który jest jedynym źródłem informacji. Wojciech Misiuro, wspomina: - Poznałem Marię Kaczyńską trzy lata temu, w willi Rudolfa Valentino, w Los Angeles. Pokazywałem na festiwalu filmowym wersję telewizyjną "Pasji". To wspaniała dama. Genialnie prezentująca się.
Pozapinana na ostatni guzik. Nowoczesna, a jednocześnie z tradycjami. Ona znała się na sztuce. Rozmawiała z Anną Romantowską (aktorką), o kolejnych jej rolach teatralnych. Chodziła do teatru nie jako pani prezydentowa a jako
pani Maria Kaczyńska.

- Maria Kaczyńska trzy lata temu poprosiła mnie o album "Ostatniej Wieczerzy" - dodaje prof.. Świeszewski. - Ona się świetnie orientowała co dzieje się w sztuce.

Maciej Świeszewski dostaje sms-a od Pawła Adamowicza (prezydenta Gdańska): "Dzisiaj o 21 Msza Święta w Katedrze Oliwskiej w intencji ofiar katastrofy. Zapraszam Bądźmy razem."

Po chwili prof. Świeszewski dostaje telefon. Kręci głową z niedowierzaniem. - Płażyński też nie żyje. Jezus. Taki porządny człowiek. Misiuro dodaje: - Dużo nam pomógł, dla teatru. Po chwili kolejne telefony. Świeszewski mówi do
Misiuro: - Adam Rybicki, także... Młody Karpiniuk...

Na ekranie pojawia się obraz wchodzącej do samolotu o 7 rano prezydenckiej pary. Milkniemy i patrzymy. - Tak wspaniała kobieta była - rzuca Misiuro.


Tutaj możesz kupić moje książki

Sklep

Rozważ wsparcie serwisu latkowski.com, moich projektów książkowych, filmowych oraz dziennikarskich śledztw. Nawet niewielkie finansowe wpłaty mają wielkie znaczenie.

Darowizny mogą Państwo dokonywać poprzez Fundację „Wolne Słowo”

Wesprzyj
0