O mnie się nie martw, ja sobie poradzę, komisji z tego nie będzie – tak uspakajał syna Donald Tusk

On mi mówi, o mnie się nie martw, ja sobie poradzę, komisji z tego nie będzie, mówi… Będzie dym większy czy mniejszy. Ale jakoś poradzimy sobie. Ja to się boję, że to będzie się ciągnęło do końca życia. A mówię, moim zdaniem gadasz głupoty, że może być odwrotnie, może być mega dym, z którego nie będzie komisji śledczej, ale będzie się ciągnąć długi czas i syfił, i udupią was, a ja, ty się akurat mną nie przejmuj, cały mój stres, to że nie mogę oddychać, aż mnie ściska, wynika z tego, że martwię się, że uwalę tobie cały biznes.

IMG-3049.jpg

Ponownie podważa się to, co mmie i Michałowi Majewskiemu powiedział Michał Tusk w związku ze sprawą Amber Gold. Od razu odpowiem na pytanie, czy przytoczył nam słowa ówczesnego premiera: komisji z tego nie będzie? Oczywiście. W ten sposób ojciec pocieszał syna. Mamy to nagrane. Fragment tej rozmowy ukazał się w książce „Układ trójmiejski”.

Po rozmowie w restauracji w Sopocie, należącej do jego przyjaciela. Michał Tusk śpieszył się na wieczorny mecz piłki nożnej, tak jak i ojciec, gra w piłkę nożną dla relaksu. Zaproponowaliśmy z Michałem Majewskim odwiezienie go do domu. W czasie drogi wyrzucił z siebie:

– Ja się boję tego przede wszystkim, że to pójdzie w jakąś stronę, jakiegoś grubego strzału, trochę nieprawdziwą, przekłamaną 

– Jeżeli masz cokolwiek, że doradzasz Amber Gold, to doradzasz piramidzie finansowej, to jest gruba sprawa.

– Prawda jest taka, że to jeszcze kupę roboty

– Musisz sobie wszystko przypomnieć – rzuciliśmy.

– Ja sobie przypominam. Jedyna sytuacja to… to co wam mówiłem, gdzie Frankowski podszedł z tematem, że jest ciężko i ja szyderczo zasugerowałem mu zalegalizowanie wszystkich działań. Szkoda, że nie nagrywałem tego.

– To dziwne, że twój tata nie daje ci wsparcia. Mają najlepszych ludzi od pijaru. 

– (…) Rozmawiałem z ojcem wczoraj… Jak coś jest, nie ma, dobrze, ten wywiad… nic nie trzeba robić, gdybyś był normalny, nic nie robił, głupi jesteś, taka generalnie rozmowa. Po co rozmawiasz z ludźmi, ja z nikim nie rozmawiam, nie odbieram telefonów, tylko od 5 najbliższych współpracowników…. Sorry, ja nie zamierzam swoich kolegów dymać, bo zbudowali swój obóz obok. Dzisiaj jak zadzwonili, ten Broniewski, to z nim gadałem. Potem zadzwoniłem nawet do Araba, dali mi komórkę do tego całego Arabskiego biednego… Powiedziałem mu, wysłałem wam te pytania, ja nie wiem, co mam robić, ja mogę na nie odpowiedzieć, ja wiem, że u was generalnie nic, ale może podpytaj tego swojego Igora, ja to mogę zrobić, wysłać wam, cokolwiek…. No, no dobra, lepiej cicho. Wiesz, dlaczego on tak mówi, bo tam oni wszyscy mają to w dupie. Wszyscy wiedzą, że tam za trzy lata nic nie będzie. Ja nie mówię o ojcu, ale tamta administracja, ten szereg. (…)

Tam jest generalnie lenistwo i niechciejstwo, i takie poczucie, że jak w ogóle nie ma tematu, to on umrze. Oni nie rozumieją podstawowej rzeczy, że temat będzie. Moim zdaniem, gdyby P. nie żył i nie było już Amber Goldu, to można powiedzieć, wbijamy w te pytania PiS, bo oni powiedzą, ja im nie odpowiem i co się stanie? Jutro będą burze i tornada i do widzenia. Ale tak nie będzie, jest Amber Gold, jest też Frankowski, jest źródłem generującym newsa. Dla mnie to jest oczywiste. Z drugiej strony ja wiem, że do więzienia nie pójdę, tak naprawdę ja się z tego wykaraskam, bo czy to jest problem, że to Michał Tusk robił? Nie, to jest problem, że syn Tuska robił. On ma z tego większe problemy niż ja. Ja się tak nigdy w życiu nie denerwowałem. Nigdy takiego stresu nie miałem.

– Dlaczego cię nie uspokoi dając ci ludzi?

– Nie ma ludzi, co mają ci ludzie robić, oni mają wszyscy milczeć. Nie odbieraj od połowy dziennikarzy, nic nie mów i nie rób. (…) On nie ma do mnie zaufania, szczerze… Myśmy też nie mieli okazji do gadki face to face, on jest ciągle za granicą. On przez telefon, w ogóle po tej akcji ma taki film, że nie chce ze mną gadać. Dzwoni do mojej żony, mu odbiło, że podsłuchy, nie, że tak konkretnie, ale przezornie. On moim zdaniem nie ma zaufania do mnie w tej sprawie. Moim zdaniem, wy macie teraz większe zaufanie do mnie niż on. 

– On się boi, że ty się w czymś umoczyłeś, ale własnego syna…

– Ale on ma taki charakter, potem przeprosi, przytuli, że będzie dobrze. (…)

– Dla mnie bycie ojcem jest ważniejsze, niż bycie premierem.

– No tak. Ale on też jest wkurzony na mnie. On mi mówi, o mnie się nie martw, ja sobie poradzę, komisji z tego nie będzie, mówi… Będzie dym większy czy mniejszy. Ale jakoś poradzimy sobie. Ja to się boję, że to będzie się ciągnęło do końca życia. A mówię, moim zdaniem gadasz głupoty, że może być odwrotnie, może być mega dym, z którego nie będzie komisji śledczej, ale będzie się ciągnąć długi czas i syfił, i udupią was, a ja, ty się akurat mną nie przejmuj, cały mój stres, to że nie mogę oddychać, aż mnie ściska, wynika z tego, że martwię się, że uwalę tobie cały biznes. I takie gadanie. 

Sylwester Latkowski