Kto właściwie miał kupić klub Śląsk Wrocław

Straszenie sądami i unikanie odpowiedzi. Przypomnę kilka faktów i dorzucę garść nowych i ciekawych wiadomości na temat niedoszłego właściciela piłkarskiego klubu Śląsk Wrocław, Grzegorza Ślaka. Kierownik finansowy jednej ze spółek Ślaka pisze dramatycznego e-maila: „Przychodzi mnóstwo wezwań do zapłaty, a środków na koncie bardzo niewiele, albo ich brak.” Zastanawiająca jest także przychylność wrocławskich funkcjonariuszy ABW w stosunku do wrocławskiego biznesmena. Z informacji, jakie uzyskałem, posiada on parasol ochronny tej służby.

Wratislavia-bio-dsel-akwawit-wroclaw-latkowski-slak (1).jpeg

Kilka miesięcy temu mieliśmy serial o kupowaniu Śląska Wrocław przez biznesmena Grzegorza Ślaka. Ostrzegałem przed tym manewrem, wskazując na szereg wątpliwości związanych z interesami tego przedsiębiorcy. Podałem między innymi, na podstawie konkretnych dokumentów i wypowiedzi, że wokół spółki, która ma kupić klub, toczy się gorący spór właścicielski. Opisywałem również, że Ślak, będąc pracownikiem banku, łamiąc wszelkie procedury przyznawał kredyty ludziom z mafii paliwowej. Przyznawał je za to, że część pieniędzy wracała do niego pod stołem. Ślak w lipcu 2017r., na samym finiszu negocjacji, spasował i do transakcji kupna słynnego klubu nie doszło. Dzisiaj miasto jest w nim sporze i żąda od niego odszkodowania, ten uważa, że bezprawnie, bo w skrócie mówiąc nie było żadnej umowy a tylko luźne ustalenia.

 

Dlaczego wracam do tego? Oto, Grzegorz Ślak robi wszystko by mnie zakneblować i zniechęcić do zajmowania się sprawą prywatyzacji klubu i jego osoby. Ślak zwrócił się do sądu o zablokowanie mojego tekstu i wpisów na Twitterze. Właśnie wpłynął pozew wobec mnie z żądaniem odszkodowania ode mnie w wysokości 600 tysięcy złotych. 

 

Przypomnę kilka faktów. Moi czytelnicy wiedzą, że sport to nie jest dziedzina, w której tkwię i spędzam godziny nad myśleniem o niej. Sprawa Ślaka nie zaczęła się dla mnie od strony sportu. W związku z moim nowym projektem dziennikarskim przyglądam się kwestiom tzw. mafii paliwowej, która latami działała w Polsce na potęgę. Tam też, w relacjach i dokumentach, trafiłem na nazwisko Ślaka, który akurat wyskoczył na strony sportowych serwisów w związku ze swoim nagłym, niespodziewanym zainteresowaniem piłką nożną. Opisałem sprawę w dwóch dość głośnych tekstach. A z tekstami, które odbijają się echem, jest tak, że często po ich opublikowaniu do autorów zgłaszają się kolejni rozmówcy. Tak było i tym razem. I są to, muszę powiedzieć, historie ciekawe. 

 

ABW z nakazem w ręku

 

Zacznijmy od tego, że 28 czerwca funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, na zlecenie Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, weszli do firm związanych ze Ślakiem i zawitali w nieruchomościach do niego należących. Funkcjonariusze byli wyposażeni w postanowienia o wydaniu rzeczy, o przeszukaniach i zażyczyli sobie m.in. całości dokumentacji finansowej spółki Wratislavia Biodiesel. Tak, tak. Tej samej, która była liderem konsorcjum mającego stać się właścicielem Śląska Wrocław.

 

Zacytuję uzasadnienie postanowienia będącego podstawą tych działań ABW: „Prokuratura Regionalna we Wrocławiu nadzoruje śledztwo w sprawie działań od stycznia 2015 do chwili obecnej we Wrocławiu i innych miejscowościach zorganizowanej grupy przestępczej, mającej na celu popełnianie przestępstw skarbowych oraz przestępstw przeciwko dokumentom, związanych z nielegalnym obrotem olejem rzepakowym i etanolem”. Dalej w uzasadnieniu opisane jest, iż chodzi o uchylanie się od płacenia podatków, poświadczanie nieprawdy w deklaracjach podatkowych i uszczuplenia należności Skarbu Państwa wielkiej wartości przez osoby reprezentujące m.in. firmę Wratislavia Biodiesel. Chodziło o coś jeszcze, a mianowicie o „podejmowanie czynności, które miały na celu udaremnienie lub znaczne utrudnienie stwierdzenia pochodzenia środków płatniczych pochodzących z przestępstwa”.

 

Spytałem o tę sprawę rzeczniczkę Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu Annę Zimoląg. Odpisała między innymi: „Zakres śledztwa jest szeroki, w jego toku badana jest działalność grupy przestępczej zajmującej się popełnianiem przestępstw, w tym skarbowych, związanych z wprowadzaniem na rynek polski półproduktów do wytwarzania biopaliw, z wykorzystaniem mechanizmu karuzeli podatkowej – łańcucha spółek kapitałowych utworzonych/nabytych lub już działających na terenie Polski oraz innych państw Europy (…) Zawiadomienie w tej sprawie złożył także Urząd Kontroli Skarbowej we Wrocławiu, w oparciu o informacje uzyskane od Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Obecnie w toku śledztwa przesłuchiwani są świadkowie i gromadzona jest dokumentacja dotycząca zdarzeń badanych w jego toku. Trwa też analiza dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego”.

 

Jak sami państwo widzicie, nie chodzi tu o jakieś błahostki, ale o tzw. karuzele VAT-owskie i poważne śledztwo dotyczące przekrętów na rynku paliwowym. O śledztwo, w którym jest wysokiej rangi prokuratura, są służby specjalne, a sprawa dotyczy kwot idących w miliony. Czy komuś sprzedającemu Śląsk Wrocław nie powinna zapalić się czerwona lampka, jeśli takie rzeczy dzieją się wokół spółki, która była liderem konsorcjum starającego się o klub? 

 

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na przychylność wrocławskich funkcjonariuszy ABW w stosunku do wrocławskiego biznesmena. Z informacji, jakie uzyskałem, posiada on parasol ochronny tej służby. Każda próba zajęcia się nim wywołuje alarm we wrocławskiej delegaturze służby.

 

To jednak nie koniec wątpliwości. 

 

Firma jest, ale czy Ślaka?

 

W lipcu 2017r. sygnalizowałem, że wokół spółki Wratislavia Biodiesel (lidera konsorcjum starającego się o kupno Śląska Wrocław) toczy się gorący spór właścicielski, a konkurenci Ślaka w najmniejszym stopniu nie mają chęci inwestować w przedsięwzięcie pod tytułem: klub piłkarski. 

Sama spółka, jak opisywałem, została założona trzy lata temu przez Tomasza Gudzowatego, słynnego fotografika i syna zmarłego w 2013 roku miliardera, Aleksandra.  Gudzowaty junior twierdzi, że został przez Ślaka najzwyczajniej w świecie podstępnie oszukany, bo układ własnościowy w firmie miał wynosić 50 do 50, a wyszło tak, że Ślak przypisał sobie 51 akcji. I to od lat toczy się spór. Gudzowaci w ostatnim czasie sprzedali swój pakiet zagranicznemu inwestorowi.

 

Mafia paliwowa i Colloseum

 

Otóż pan Ślak przedstawia się jako rzetelny, odpowiedzialny biznesmen. Tak się składa, że mam przed sobą dokument stworzony kilka lat temu przez prokuratora Rafała Babińskiego z ówczesnego Wydziału do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Jest to umorzenie śledztwa przeciw Ślakowi. Umorzenie wynikające z braku penalizacji pewnych działań biznesowych w czasach, gdy były one podejmowane. Potem przepisy się zmieniły i Ślak miał dużo szczęścia, że nie stało się to wcześniej.

Prokurator Babiński na kilkudziesięciu stronach opisuje metody działania Ślaka i powiem szczerze, że od dawna nie czytałem czegoś tak mocnego z pogranicza kryminału, biznesu i bankowości. Chodzi o czas z przełomu wieków, gdy Ślak (objęty w śledztwie wysokim poręczeniem majątkowym i policyjnym dozorem) był wicedyrektorem oddziału banku BPH w Rybniku. Ślak udzielał tam kredytów Grzegorzowi Pawlikowskiemu, partnerowi w biznesach głównych bohaterów mafii paliwowej z przełomu wieków, którymi byli Jan Bobrek i Arkadiusz Grochulski ze słynnej szczecińskiej firmy BGM. Sposób, w jaki Grzegorz Ślak udzielał tych kredytów był niesłychany. A było tak, że potrzebującego pilnie gotówki Grzegorza Pawlikowskiego do wicedyrektora Ślaka sprowadził Józef Jędruch, główny bohater słynnej afery Colloseum, polegającej na próbie przejmowania za długi polskich hut. Jędruch potem uciekł z Polski, ukrywał się za granicą, ale w końcu został schwytany i po latach osądzony. Za przyprowadzenie Pawlikowskiego do Ślaka Jędruch zażądał 1,2 mln złotych z przyszłego kredytu. Ślak zaś za wydanie przez siebie pozytywnej decyzji zażyczył sobie przelania miliona złotych na wskazane konto. Prokurator Babiński opisuje w dokumencie, który mam przed sobą: „Wymieniona przez Grzegorza Ślaka kwota miała zostać przeznaczona w części dla Józefa Jędrucha i firmy Colloseum, zaś w części dla Grzegorza Ślaka i stanowić miała jego »wynagrodzenie« za zgodę na udzielnie kredytu”. Pawlikowski wyraził zgodę i dopiero wtedy został przez Ślaka zaprowadzony do podległej mu pracownicy banku, z którą – jak opisuje prokurator – wicedyrektor Ślak pozostawał w zażyłych, osobistych relacjach. – Podkreślić w tym miejscu należy, że udzielanie kredytów na kolejne firmy każdorazowo uwarunkowane było przelaniem określonych kwot na konta firm wskazanych przez Grzegorza Ślaka – pisze prokurator. Łącznie wspominany Pawlikowski przekazał Jędruchowi i Ślakowi kwotę 3,7 mln złotych, z czego do rąk Ślaka trafiło co najmniej 800 tysięcy złotych.

 

Jak wykazało śledztwo, w ciągu roku podejmowania decyzji o kredytach dla Pawlikowskiego Ślak dwa, trzy razy w tygodniu odbywał spotkania towarzyskie w restauracjach na Dolnym Śląsku, które każdorazowo opłacał… Pawlikowski. Mechanizm skonstruowany był tak, że Pawlikowski (z pogwałceniem wszelkich reguł bankowych) dostawał kolejne kredyty od Ślaka, którymi spłacał poprzednie zobowiązania swoje i np. Józefa Jędrucha z Colloseum. Jednocześnie część prowizji trafiała do wicedyrektora Ślaka. W śledztwie chodziło o niekorzystne rozporządzanie mieniem wartym 44,5 mln złotych. W toku postępowania okazało się, że Pawlikowskiemu udało się spłacić zobowiązania wobec BPH, co było przyczyną umorzenia postępowania, pomimo iż w działaniach Ślaka śledczy wykazali szereg rażących nieprawidłowości. Sam Ślak miał ogromne szczęście, że przepisy kodeksu karnego zmieniły się po okresie objętym zarzutami wobec niego. Mowa o artykule 296a § 1, który mówi karze do 5 lat więzienia za przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za podejmowanie konkretnych decyzji, w tym przypadku decyzji o udzielaniu kredytów. Oczywiście w śledztwie Ślak twierdził, iż wszystkie kredyty udzielane były prawidłowo, a on żadnych łapówek nie przyjmował. Prokuratura uznała te wyjaśnienia podejrzanego Ślaka za całkowicie niewiarygodne w świetle zebranych dokumentów, zeznań pracowników banku, innych świadków.

 

Nowe fakty, Rafineria Trzebinia i inne problemy

 

W swoich wcześniejszych artykułach opisywałem problemy z płatnościami, jakie mają firmy kierowane przez Grzegorza Ślaka. Biznesmen cały czas idzie w zaparte, chociaż ja cytuję konkretne dokumenty. Tak się składa, że mam garść nowych i ciekawych wiadomości na temat niedoszłego właściciela piłkarskiego klubu. 

 

Grzegorz Ślak uważa, że sprawa oskarżeń wobec niego w sprawie Rafinerii Trzebina została zamknięta, został całkowicie oczyszczony i uniewinniony, aby na pewno tak jest? W dniu 26 stycznia 2018 r. do Sądu Okręgowego w Krakowie, Wydział III Karny, wpłynęło pismo oskarżyciela subsydiarnego Orlen Południe SA z siedzibą w Trzebini (Sygnatura akt: VI K 16/17), w którym czytamy: „w nawiązaniu do wniosku prokuratora złożonego na rozprawie dnia 21 grudnia 2017 roku o umorzenie postępowania zainicjowanego  skierowaniem  przez  Orlen  Południe  SA  subsydiarnego  posiłkowego  aktu oskarżenia  przeciwko Grzegorzowi Ślakowi wnoszę o  nieuwzględnienie ww wniosku i dalsze prowadzenie  postepowania. A to wobec faktu, że wbrew twierdzeniom prokuratora w niniejszej sprawie czyn zarzucany Grzegorzowi Ślakowi w akcie oskarżenia zawiera znamiona czynuczabronionego.(…)W ocenie pokrzywdzonej spółki, argumentacja organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze w niniejszej sprawie przyjęta za podstawy umorzenia śledztwa została jednoznacznie obalona w uzasadnieniu aktu oskarżenia i jest  ona w  całości podtrzymywana przez spółkę Orlen Południe SA.(…) Oskarzony  Grzegorz  Ślak  jako  osoba wchodząca  w  skład  statutowych  wladz  spolki  Rafineria Trzebinia    (obecnie  OrlenPołudnie)  obowiązany  był  do  zajmowani się  sprawami

majątkowymi  i  działalnością gospodarczą  spółki  i  z  tego  tytułu  posiadał  określone  władztwo ksztaltujące jego mozliwosci decyzyjne w odniesieniu do części majątku spółki, co przemawia za tym, że miał on 

obowiązek zajmowania się działalnością gospodarczej w powierzonym mu fragmencie globalnej działalności spółki, którą niewątpliwie pośrednio kreował. (…) Oczywistym jest przy tym, że oskarżony, jako osoba reprezentująca spółkę zobowiązany był do podejmowania decyzji korzystnych dla Spółki, które to decyzje winne być oceniane z punktu widzenia miemika nalezytej starannosci wymaganej w tego typu sytuacjach. Grzegorz Ślak w wyniku nadużycia udzielonych mu uprawnień i niedopełnienia ciążących na nim obowiązków, wyrządzili spółce Rafineria Trzebinia SA znaczną szkodę mająjtkową, czym zrealizował znamiona przestępstwa określonego w art. 296 kk. To właśnie w wyniku działań podejmowanych przez oskarzonego i z jego inicjatywy doszło bowiem do nawiązania współpracy handlowej pomiędzy Rafinerią Trzebinia a JK Energy.

Nie kto inny jak Grzegorz Ślak również, pomimo zapewnionej realizacji dostaw ropy z importu wywierał pośredni i bezpośredni wpływ na podległych mu pracowników Rafinerii Trzebinia odpowiedzialnych za wybór ofert na  dostawy ropy,  sugerując im rezygnacje z dostaw ropy przez dotychczasowych dostawców i wybór oferty przedstawionej przez spółkę JK Energy. (…) Pomimo iż JK Energy była nowym i niemającym doświadczenia podmiotem na rynku i dopiero rozpoczynała współpracę z Rafinerii  Trzebinia  czy  tez  dokonanego  przez  Rafinerii  Trzebinia  zabezpieczenia płatność i w formie przedpłaty na zakup ropy. Tego typu praktyki stosowane byty tylko i wyłączenie w stosunku do stalych i mających pozytywnq  historic  kontrahentow,  a JK Energy takiej historii nie  miato. W efekcie działań podejmowanych przez oskarżonego JK Energy uzyskała kontrakty kosztem innych kontrahentow, zarówno dostarczających ropy z zagranicy, jak i z polskich pól naftowych, przy czym warunki cenowe i płatnicze byty generalnie korzystniejsze dla JK Energy niż dla innych dostawców.

 

Odcięcie dostawy wody, zajęcia na kontach

 

Tu warto zauważyć, że prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz najął doradcę prywatyzacyjnego Jacka Masiotę. Ten miał sprawić, że proces sprzedaży Śląska będzie przejrzysty i profesjonalny. Pan Masiota  nie doszedł do tego, że Ślak i jego spółki borykają się z ciągłymi problemami płatniczym, że Grzegorz Ślak trwa w gigantycznym sporze właścicielskim. A akcjonariusze, którzy mają połowę lub blisko połowę akcji nic nie wiedzieli, że mają ten klub kupić! Jeszcze jedno. Za takie doradztwo prywatyzacyjne prezydent Dutkiewicz wypłacił panu Masiocie 600 tysięcy złotych z miejskiej kasy.

 

Grzegorz Ślak zaprzeczał podnoszonym przeze mnie wątpliwością. Poniżej kolejna garść informacji pokazującej, co się naprawdę dzieje w imperium Ślaka.

 

MPWIK S.A. zawiadamia spółkę Akwawit S.A., że w związku z zadłużeniem z tytułu dostarczania wody lub i/lub odprowadzenia ścieków na kwotę 226423,39 złotych w okresie 26-032018 a 9-04-2018 zostanie odcięta dostawa wody lub zamknięte przyłącze kanalizacyjne.

 

Naczelnik Dolnośląskiego Urzędu Skarbowego we Wrocławiu w dniu 14-02-2016 zawiadamia o zajęciu wierzytelności pieniężnej w kwocie 7700,89 złotych

 

Wspólnota Mieszkaniowa Sikorskiego 1, Podwale 1, 1A, 2 wzywa do zapłaty, w związku z zaległościami wobec nich na kwotę 2688,90. złotych (12 stycznia 2018)

 

Jednej ze spółek, której prezesuje Grzegorz Ślak, Woodl Sp. Zo.o. Bank Zachodzi WBK oddział w Poznaniu 25-01-2018 wypowiedział umowę, uzasadniając: „Pragnę poinformować, iż po przeprowadzeniu analizy rachunku Państwa firmy, Departament Restrukturyzacji Kredytów Detalicznych i MSP Banku Zachodniego WBK S.A. stwierdziło, że od co najmniej 90 dni na ww. rachunku nie odnotowano żadnych wpływów. Ponadto na rachunku występuje tytuł egzekucyjny.”

 

Kierownik działu finansowego Akwawit S.A. w mailu do Grzegorza Ślaka, pisze:

Przychodzi mnóstwo wezwań do zapłaty, a środków na koncie bardzo niewiele, albo ich brak.

Przesyłam wybrane otrzymane wezwania do zapłaty:

- Przyszło wezwanie do zapłaty od DAF FINANCE Sp z. o.o. (mam informację, że wierzytelność GMS M. Sochacki, za węgiel została sprzedana). Kwota wezwania 884 tys. zł

- W celu wydania zaświadczenia o niezaleganiu w celu uzupełnienia wezwań dot. zabezpieczenia generalnego konieczne jest opłacenie składek ZUS w wysokości 333287,41 zł

- Od Spółki Ekoenergis (HGBS) przyszły dwa wezwania do zapłaty za faktury ze styczneń 2018 w łącznej kwocie 350 tys zł,

- Przesyłam poniżej pliki z zaległa akcyzą w Akwawicie i HGBS (Zaległość z tytuły, podatku akcyzowego w Akwawicie wynosi 10,154 mln zł, a w HGBS zaległość z tyt. podatku akcyzowego wynosi 355952 zł.

 

Prezes Ślak pożycza 10 milionów prezesowi Ślakowi

 

Jak widać braki w kasie jednej z firm nie przeszkadzają Prezesowi Grzegorzowi Ślakowi, reprezentującego Wratislavia – Biodisel S.A. w dniu 27 lutego 2017 roku pożyczyć kwotę 100 tysięcy EURO firmie German Renewable Oil GmbH dawnej Brillant 2554, GmbH w Berlinie, którą także reprezentuje Grzegorz Ślak. W dniu 3 kwietnia 2017 roku Grzegorz Ślak podpisuje ze sobą aneks i zwiększa kwotę pożyczki do kwoty 10 mln. złotych.

 

Takie właśnie przygody biznesowe ma niedoszły, zbawiciel klubu Śląsk Wrocław. Jak zapewniało miasto, został on dobrze sprawdzony. Dzisiaj wrocławski magistrat żąda od Grzegorza Ślaka, ściślej od firm, które Ślak kontroluje, 10 milionów złotych. To pieniądze jakie rada miejska w ubiegłym roku musiała wyłożyć na Śląsk Wrocław. Stało się tak, bo biznesmen nie wywiązał się ze swoich zobowiązań. Czy Grzegorz Ślak zapłaci i będzie miał z czego? Na razie twierdzi, że właściwie nie było żadnej umowy a tylko luźne porozumienie. Dużo wysiłku i energii wkłada w to, by zablokować niniejszego autora. Bezskutecznie, nie dam się zastraszyć pozwami i innymi działaniami podejmowanymi wobec mojej osoby.