logo
Konfrontacja

Aresztowane tweety, uwięzione artykuły

04.10.2017 10:38
Trwa ożywiona dyskusja o sądach. Pozwolę sobie dorzucić do niej trzy grosze o sprawie świeżej, obrazującej absurdy polskiego sądownictwa.

Tak, sprawa dotyczy mnie osobiście. Jest absurdalna, świadczy o łamaniu standardów wolności słowa i o elementarnej sądowej niesprawiedliwości. W wakacje opisałem interesy Grzegorza Ślaka, który stawał wówczas do kupna klubu piłkarskiego Śląska Wrocław. Podałem między innymi, na podstawie konkretnych dokumentów i wypowiedzi, że biznesmen ma sprawę karną, a wokół spółki, która ma kupić klub, toczy się gorący spór właścicielski. Opisywałem również, że Ślak, będąc pracownikiem banku, łamiąc wszelkie procedury przyznawał kredyty ludziom z mafii paliwowej. Przyznawał je za to, że część pieniędzy wracała do niego pod stołem. Ślak zwrócił się do sądu o aresztowanie mojego tekstu i wpisów na Twitterze. I sąd okręgowy w Warszawie, a konkretnie sędzia Monika Dominiak, dała Ślakowi takie zabezpieczenie i nakazała mi na rok usunąć tekst i wpisy w serwisie Twitter.

I teraz konkretnie. We wrześniu dostałem pocztą postanowienie sądu. Jest tam napisane, że 25 sierpnia odbyło się niejawne posiedzenie na wniosek Ślaka „przy udziale Sylwestra Latkowskiego”. Poczułem się jak bohater  "Procesu" Franza Kafki. Po pierwsze, 25 sierpnia nie byłem na żadnym posiedzeniu XXIV wydziału sądu cywilnego w Warszawie. Pod drugie, ja się absolutnie nie godzę na zamykanie komukolwiek ust przez sąd bez merytorycznego rozpatrywania sprawy. Konkretnie. Sąd nakazał mi usunąć z serwisu Twitter wpisy o tym, iż w spółce Wratislavia-Biodiesel (to ona miała kupić klub piłkarski) jest spór między Ślakiem i jego partnerami biznesowymi, którzy kupowania Śląska Wrocław sobie nie życzą. Na przykład w jednym z mających iść „do  aresztu” tweetów napisałem, że udziałowiec, będący w sporze ze Ślakiem, wezwał policję w miejsce, gdzie odbywało się walne zgromadzenie spółki Wratislavia-Biodiesel. Dlaczego mam usuwać ten wpis? Byłem na miejscu, widziałem, że właśnie tak było. To obiektywny fakt. Podobnych uwag mam tuzin.

Chciałbym pani sędzi Dominiak powiedzieć (bo najwyraźniej tego nie wie), że dopuszcza się cenzury. Na Twitterze nie zawiesza się konkretnych wpisów, by je potem odwiesić. Można co najwyżej wpis bezpowrotnie skasować. Dlaczego mam kasować wpis, iż w spółce Wratislavia-Biodiesel toczył się spór własnościowy, skoro jest to bezsporny fakt?

Mój sprzeciw dotyczy szerzej podejmowania decyzji godzących w wolność słowa, nawet bez powiadomienia strony i wysłuchania jej argumentów! Przecież to jest absurd. Mam w tej sprawie dziesiątki dokumentów, rozmowy z informatorami, niepodważalne papiery sądowe dotyczące biznesowych przygód Ślaka. Jak sąd w wolnym państwie może kazać mi wycofywać teksty bez merytorycznego uzasadnienia, oceny? Bez powiadomienia mnie o podejmowaniu takiej decyzji, bez wysłuchania moich argumentów? To jest sprawiedliwość?

Mam nadzieję, że medialne autorytety, organizacje dziennikarskie zajmą się tą sprawą. Dziś bez merytorycznego uzasadnienia „do aresztu” mają iść moje tweety i teksty. W przyszłości być może pójdą wasze. Ja jestem pewny tego, co napisałem o interesach pana Ślaka, oczywiście odwołałem się od kuriozalnej decyzji sądu. 

Książka

Sylwester Latkowski jest reżyserem, scenarzystą, dziennikarzem, producentem filmów; autorem filmów i książek.