Znalazłem się w antyraporcie WSI pod redakcją Marka Biernackiego, czyli opinii zespołu ekspertów Platformy Obywatelskiej dotyczącego publikacji „Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI” autorstwa Antoniego Macierewicza. Tzn. zacytowano fragmenty niektórych moich wpisów w blogu.
"• 28.01.07 r. - znany dziennikarz telewizyjny Sylwester Latkowski na swoim blogu napisał m.in., że:
1) pewna dziennikarka „zapewniła mojego znajomego”, że jej nazwisko nie zostanie upublicznione w raporcie,
2) „znam dwie osoby, które od wielu lat były w zażyłych stosunkach z oficerami WSI, które w swojej pracy wielokrotnie oddały im przysługę. Będą w raporcie?”.
3) polskie media nie zostały uwolnione od wpływu służb, a obecni współpracownicy tychże są groźniejsi od współpracowników SB.
• Po publikacji raportu - 17.02.07 r. — Latkowski wyraził swoje oburzenie, że pojawiły się tam w pewnym kontekście nazwiska Macieja Gorzelińskiego i Piotra Najsztuba, zaś usunięto nazwisko dziennikarki, które w wersji dokumentu dostarczonej komisji sejmowej widniało „jak byk”. W raporcie nie znalazł też dwóch osób, których kontakty z WSI były mu znane."
W pierwotnej wersji antyraportu stałem się Sławomirem, a nie Sylwestrem. Jak widać każdy raport nie jest dziełem idealnym. Dochodzą mnie głosy, że trafię teraz na czarną listę Macierewicza, dziennikarki (podobno w pierwotnej wersji ktoś dopisał nazwisko, o kogo chodzi, o jej kolegach i koleżankach nie wspomnę, PIS-u z to, że zacytowano mojego bloga. Rozumiem, że za zamieszczenie wpisu „Piński: Afera billboardowa była" rozumując w ten sam sposób trafię na czarną listę Tuska i PO, na którą to niby trafiłem już za udział Jacka Kurskiego w Konfrontacji. Przepraszam wszystkich, ale moje myślenie nie jest zawsze zgodne liniowo z konkretną opcją partyjną czy medialną, bo media także się podzieliły politycznie.
Antyraportu nie znam, bo jeszcze nie miałem się czasu zapoznać. Spotkałem się nawet wczoraj z Markiem Biernackim, ale bardziej interesowała mnie sprawa zabójstwa generała Marka Papały niż antyraport. Staję się monotematyczny. Wierzę jednak w zdrowy rozsądek Biernackiego. Bo znając realia większość dochodzących do mnie opinii z mediów nie zostały oparte o lekturę. Tylko z zasady ktoś jest na nie lub za. W Polsce trudno o rzeczową dyskusję, każda musi być zamieniona w mecz piłkarski, gdzie są dwie drużyny i każda chce wygrać, a nie dojść wspólnie do jakichś konstruktywnych wniosków.