- Wierzy Pan, że Artur Zirajewski zmarł śmiercią naturalną?
- Pierwsze informacje są takie, że miał zator. Ale przed śmiercią miało dojść do próby samobójczej, bo przecież prze-dawkował środki nasenne. Mało prawdopodobne, aby zrobił to nieświadomie.
- I po raz kolejny wychodzi na to, że służba więzienna nie dopilnowała osadzonego.
- Służba więzienna ma w Polsce spory problem. Nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa kluczowym świadkom i osadzonym. Ale z Zirajewskim, wpadła w swoje własne sidła. |
- To znaczy?
- Proszę nie zapominać, że Zirajewski poszedł na współpracę z policją i prokuraturą. Był więc inaczej traktowany przez służbę więzienną, z większą pobłażliwością. W każdym razie na pewno było mu więcej wolno niż innym osadzonym. Wykorzystał to on albo ktoś inny, kto wiedział o takim traktowaniu Zirajewskiego. On sam był człowiekiem bardzo rozchwianym emocjonalnie, słabym psychicznie. Służba więzienna musiała o tym wiedzieć, bo był badany przez psychologów. I to kolejny fakt przemawiający na niekorzyść wymiaru sprawiedliwości. Bo mimo tej wiedzy nie zapewniono Zirajewskiemu bezpieczeństwa.
- Komu, Pana zdaniem, mogło zależeć na jego śmierci? Edwardowi Mazurowi, przeciw któremu Zirajewski składał zeznania?
- Edwardowi Mazurowi Zirajewski nie zagrażał. Przecież amerykański sąd uznał już raz jego zeznania za kłamliwe i niewiarygodne. Myśli pani, że teraz oceniłby je inaczej? Albo że sam Zirajewski po 12 latach przypomniałby sobie coś, co rzuci śledczych na kolana? Mało prawdopodobne, żeby nie powiedzieć niemożliwe.
- Więc komu zagrażał Artur Zirajewski?
- Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Ale na pewno ludziom, którzy przez tyle lat tak nieudolnie prowadzili śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały. Nikt oprócz nich nie wie, z kim konfrontowali Zirajewskiego, jak rozmawiali z nim samym. Ale Zirajewskiemu nikt już teraz nie zada niewygodnych pytań. Proszę także pamiętać, że Artur Zirajewski brał udział także w innym procesie o zabójstwo, w które zamieszany był świat przestępczy. Może więc nie chodzi o Marka Papałę, ale o tamtą sprawę.
- Myśli Pan, że poznamy jeszcze kiedyś zleceniodawców zabójstwa gen. Papały?
- Myślę, że śmierć Artura Zirajewskiego, mimo że tragiczna i budząca pytania w stosunku do wymiaru sprawiedliwości, niczego w tej kwestii nie zmieni. Zirajewski złożył już zeznania, można je różnie oceniać, ale są w aktach tej sprawy. I jego śmierć tych zeznań nie dyskwalifikuje. Sprawa zabójstwa Marka Papały nie posunie się o krok, jeśli nie stanie się sprawą honoru dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jeśli nie zostanie przeprowadzona kwerenda i jeszcze raz nie sprawdzimy wszystkich wątków, jakie były brane pod uwagę podczas śledztwa.
- A jeśli tego nie zrobimy?
- To będzie koniec tej sprawy. Nie poznamy prawdy.
- Znajdzie się odważny, który podejmie decyzję o jej zamknięciu?
- Nie. Będziemy dreptać w miejscu i robić dobrą minę do złej gry. Żaden polityk takiej decyzji nie podejmie, bo albo chce o tej sprawie zapomnieć, albo coś na niej ugrać.
Rozmowa z Dorotą Kowalską dla Polskla The Times, nr 3(676), 5.01.2010 |