Prokurator Kazimierz Olejnik: Przez pewien czas byłem przekonany, iż czynności wykonywane przez tą specjalną grupę policyjna nie dały żadnego efektu, zaś sprawa została wyjaśniona dopiero po jej przekazaniu do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. W jednej z publicznych wypowiedzi, już po śmierci Kościuka postawiłem nawet taki zarzut. Skontaktowali się wtedy ze mną policjanci pracujący w tej grupie i wyjaśnili mi, iż jestem w błędzie, gdyż sprawa została wyjaśniona w dużej części na ich ustaleniach, zaś śledztwo zostało przekazane do Olsztyna już po zatrzymaniu Kościuka i ujawnieniu przez niego okoliczności popełnienia tego przestępstwa (tu prok. Olejnik jest w błędzie, Kościuk zaczął zeznawać dopiero w Olsztynie – przyp.. aut.). Nie jest więc do końca prawdą, iż przełomem było przekazanie sprawy do Olsztyna.
Prawdą jest natomiast , iż do dnia mojego wypadku policjanci zajmujący się tą sprawą wielokrotnie podczas kolejnych spotkań zapewniali mnie, iż Krzysztof Olewnik żyje i utrzymuje kontakty z niektórymi członkami rodziny. W mojej ocenie jest to jeden z podstawowych dylematów w tej sprawie wymagających bezwzględnego wyjaśnienia, czy był to błąd, pomyłka, czy też celowe wpuszczenie śledztwa w ślepy zaułek. Jeżeli szukamy przyczyn tak licznych błędów to może jest to zagadnienie podstawowe.
Fragmenty rozdziału "Olejnik odpowiada" książki "Śmierć za 300 tysięcy". Wydawnictwo - Świat Książki.