„Jak się okazuje ABW przedstawiła posłom multimedialną prezentację, podobną do tej słynnej dotyczącej 40 piętra hotelu Marriott: Przygotowano według mnie prezentację solidną i sporo wysiłku włożono, żeby ustalić, kto był autorem lub źródłem tego przecieku - powiedział poseł Janusz Zemke.
Według informacji naszego reportera funkcjonariusze rozpracowywali Piotra Kownackiego angażując spore środki operacyjne. Szczegółowo sprawdzono billingi telefonów, informacje o logowaniu się do przekaźników platform komórkowych, tzw. BTS-ów. Przestudiowano także charakterystyczne błędy poszczególnych egzemplarzy raportu.”
Funkcjonariusze ABW rozpracowując sprawę przecieku nie musieli angażować „sporych środków operacyjnych”. Po prostu szczegółowo sprawdzono billingi telefonów, informacje o logowaniu się do przekaźników platform komórkowych, tzw. BTS-ów nie tylko Piotra Kownackiego ale i dziennikarzy „Dziennika”. Wykorzystano tylko program komputerowy. To dzięki porównaniu wykresów przemieszczania się telefonów stwierdzono co do sekundy kiedy i kto przebywał w jednym miejscu. Wkrótce po spotkaniu ministra z dziennikarzami, strony z raportu trafiły na portal internetowy.
Gdyby minister lub dziennikarze nie mieli przy sobie telefonów, najlepiej gdyby krążyły po mieście, z innymi osobami, nie byłoby tej poszlaki.
To dobra naucza dla nas, świata mediów. Należy już nie traktować jako mani prześladowczej - wyciąganie baterii z telefonów, nie branie w ogóle ze sobą telefonów na spotkania z ważnymi informatorami. Świat Orwella stał się faktem. |