Po kilku dniach miękkiego resetu: kroplówek, środków przeciwbólowych, wizyt w szpitalach, rezygnacji ostatecznie z pobytu w nim, powoli dochodzę do siebie. Miękki reset od tych bzdur wokoło, zwanym światem społeczno-politycznym serwowanym przez media.
Wchodzenie w rzeczywistość zacząłem od lektury akt w IPN, który to wczoraj symbolicznie chciał spalić SLD. Akurat tej formacji się nie dziwię, że pałają chęcią zniszczenia tej instytucja. Media sprowadziły to do niegroźnego happeningu, ale rację ma Krzysztof Skiba, który twierdzi, że:
"Takie akcje kojarzą mi się z faszyzmem w wydaniu lewicowym"