"Bożek (34 lata, wcześniej ABW) opowiadał, jak owo pismo (prośbę o zgodę na rozpowszechnianie informacji ze śledztwa) w specjalnej walizce zaniósł do sekretariatu Ziobry. I otym, że „nie zalicza się do osób, które znają się na sprzęcie komputerowym”, trudno mu więc rozróżnić płytę CD od DVD. Wniosek szefa CBA do Ziobry (z płytą) na upublicznienie nagrań dotyczących Sawickiej nie był uzasadniany dobrem śledztwa, ale „obroną dobrego imienia Biura”. I kilka dni –według zeznań Engelkinga – przeleżał „na stoliczku w gabinecie ministra”. |
Ziobro dał zgodę. A Engelking telefonicznie przekazał ją Ernestowi Bejdzie – zastępcy Kamińskiego. I ufa, że Bejda powiedział o tym Kamińskiemu. Z kolei dołączona do wniosku płytka CD (albo DVD) z nagraniami Sawickiej – przyznał Engelking – zaginęła.
„Albo została u ministra, albo zagubiła się po drodze z korespondencją”(…)
Czy ktoś pytał prowadzących śledztwo przeciwko Sawickiej o zgodę na pokazanie dowodów ze śledztwa? Engelking przyznaje, że pomysł ich „rozpowszechnienia” narodził się kilka dni wcześniej w CBA. Nie mówi nawet, żeby ktoś pytał prokuratorów. Bo po co pytać? Engelking uważa, że zgodę mógł wydać każdy ich przełożony do prokuratora generalnego włącznie. Jak w baśni braci Grimm „Stoliczku, nakryj się” – chcesz, to masz."
Bogdan Wróblewski -Stoliczku, nakryj się",Gazeta Wyborcza |