Gra w durnia. W młodości czasami się w nią bawiło lub grało w karty. Zadaniem było udawać, że nic się nie wie, nie pamięta, nie poznaje. Kto najlepiej umiał zaprzeczać, grać durnia, wygrywał. Wczoraj niestety minister sprawiedliwości w programie TVN24 przypomniał mi o tej grze.
„- Kto to jest Kataryna? – pytał.-
To imię, czy nazwisko? Pseudonim? O, bardzo ładny. A może to tylko maszyna, nie człowiek?” Oczywiście, przychodząc do studia nie zaczerpnął wiedzy, w jakiej sprawie ma się wypowiadać, nie rozmawiał wcześniej ze swoim synem…?
Mam nadzieję, że ministra sprawiedliwości Andrzeja Czume nie dopadnie mania prześladowcza (tak jak niektórych jego poprzedników) i nie zacznie używać wymiaru sprawiedliwości do ścigania, szukania haków na wyimaginowanych wrogów swojej osoby i zajmowanego stanowiska. Z pracy w sejmowej śledczej komisji do spraw nacisków dobrze wie, jak usłużni potrafią być niektórzy prokuratorzy, policjanci, czy funkcjonariusze służb.