Starszy mężczyzna wchodzi do czytelni IPN. Jest poruszony. Rzuca płócienną siatkę na stolik i wgłębia się w akta. Po godzinie głośno mówi do jednego z pracowników IPN:
- Jaki ślad jest tutaj? Nie ma zobowiązania. Nie brałem pieniędzy. Miałem donosić na reżyserów? Znałem wszystkich. Wszystko się kręci wokół sprawy Chojeckiego, którego nie znam osobiście. O to chodzi, że koledzy patrzą dzisiaj na mnie krzywym wzrokiem. Chcę zgłosić protest. |