Tak się składa, że byłem na konferencji prasowej, zorganizowanej dla dziennikarzy w MSZ, na trzy tygodnie przed wyborami do Parlamentu, na której zaprezentowano marnej jakości dzieło zmontowane z jakichś innych filmików o Polsce. Sytuacja była tak przykra, że nawet autorzy tego filmu (m.in. Paweł Kowalewski - prezes agencji Communication Unlimited i Nina Kowalewska – przedstawicielka CNN w Polsce) oraz Pani Producent (której nazwiska nie pamiętam) próbowali robić tylko „dobrą minę do złej gry”. Zwalili winę za kiepską jakość i nieprzemyślaną strategię na pana Sadosia z MSZ. To on wyznaczył niespotykanie krótkie terminy na ten projekt – nie praktykowane nawet w branży reklamowej.
Na moje pytanie dlaczego pan Sadoś tak się spieszył nie otrzymałem odpowiedzi. Potem przy szarlotce i kawie, które serwowało MSZ słyszałem komentarze, że pośpiech jest uzasadniony wyborami nie miasta-organizatora Expo, ale wyborami do Parlamentu RP.”
Przykład wymowny, wiele mówiący o tym, jak mogły wyglądać inne działania. I myślę, że nie tylko rządowe.