|
Tajne sms-y Janickiej i Kowalskiej
Popatrz! Kowalska była niezastąpiona, chodziła do pałacu, czym się chwaliła, i nagle zostaje na aucie. Mówiło się wtedy nawet, że ma być odwołana. Poszła na jakiś urlop, potem zwolnienie, ale cały czas trzymała rękę na pulsie m.in. przez Szeligę (chociaż ten grał na dwie strony), ale też tych późniejszych puczystów, którymi przecież ona sterowała. Janicka z psiapsióły nagle stała się wrogiem, bo dostała się bezpośrednio do Ziobry i miała z nim kontakt na tę bezpośrednią komórkę tylko do tych celów. Starała się więc jak mogła, żeby zrobić to czego Ziobro chciał, albo ona myślała, że chciał. A że obie kobitki są dość egzaltowane nie tylko sobie gadały dość ostro, ale i do siebie pisały, przy okazji powołując się — i jedna i druga — na Ziobrę...
PS. A może tak śladem komisji Rywinowskiej , obecna komisja do spraw nacisków zażąda bilingów telefonów prok. Elżbiety Janickiej i Marzeny Kowalskiej? Czy będą takie jak np. Adama Halbera do Roberta Kwiatkowskiego: "Może byś wrócił do Piotrka Urbankowskiego. To jest ...
|