|
Przecież nie było nielegalnych podsłuchów
Dzisiaj okazuje się jednak, że zaprzeczający temu sami nie wierzyli w swoje słowa. Nie wierzyli, że w Polsce można być wyłącznie legalnie podsłuchiwanym. Nie wierzyli nawet własnym służbom.
Maciej Duda (Newsweek.pl) pisze: „Była szefowa warszawskiej Prokuratury Okręgowej latem 2007 r. dostała specjalny telefon do szyfrowanych rozmów z najważniejszymi osobami w rządzie PiS(…)
Prowadzący sprawę przecieku śledczy i funkcjonariusze ABW i CBA mieli informację, że sami mogą być rozpracowywani przez policyjne Centralne Biuro Śledcze, którym kierował Jarosław Marzec, protegowany Kaczmarka. Dlatego zdecydowali, że będą się porozumiewać przez specjalne, szyfrowane telefony.
- Owszem miałam taki telefon, ale nie był on szyfrowany - mówi serwisowi Newsweek.pl Elżbieta Janicka. To był telefon na karte pre-paid. Używaliśmy takich telefonów bo mieliśmy uzasadnione podejrzenia, że jesteśmy podsłuchiwani - potwierdza prokurator Janicka."
|