menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Dwa Gierki 10-09-2010 13:39

W wyniku polityki zadłużania państwa rozpoczętej przez Gierka, licząc w dzisiejszych dolarach, Polska zadłużyła się o 50 mld dolarów. Tusk zakłada, że dług publiczny w latach 2008-13 wzrośnie o 330 mld złotych, czyli o 100 mld dolarów. To „dwa Gierki” (Krzysztof Rybiński dla Gazety Wyborczej).
A media i politycy dalej zajmują się Krzyżem spod Pałacu, barierkami, wyrzuconymi i zawieszonymi w PiS...


(0) komentarzy / skomentuj

W praktyce nie mamy opozycji 10-09-2010 00:25

Roman Giertych ma dużo racji: "W praktyce nie mamy opozycji. Cała siła rządu polega na tym, że Polacy nie chcą Jarosława Kaczyńskiego"


(0) komentarzy / skomentuj

SB czy SBB? 09-09-2010 19:33

(0) komentarzy / skomentuj

Józef Skrzek o honorze 09-09-2010 19:00

(0) komentarzy / skomentuj

Katowice. Gość Aktualności (video) 09-09-2010 18:45

(1) komentarzy / skomentuj

No i wyszła z niej "papierowa" Krystyna Janda 09-09-2010 16:30

 Już niektórzy chcieli z Elżbiety Jakubiak zrobić drugą Krystynę Jandę z "Człowieka marmuru", a tu takie fo pa: Jej spotkanie z prezesem to początek "dobrych, miłych rozmów o polityce". - Jestem członkiem PiS, ale część moich kompetencji czy uprawnień została zawieszona, ale jestem członkiem PiS - zaznaczyła posłanka(za Onet.pl)


(0) komentarzy / skomentuj

Bohaterka mimo woli 09-09-2010 00:00

Kamera długim ujęciem prowadzi Jakubiak… Niestety Jakubiak przemierzająca korytarze TVN24 to nie jest Janda z „Człowieka z marmuru”.


(0) komentarzy / skomentuj

Tak dzieje się tylko w bajkach 08-09-2010 21:00

Jak to możliwe, że poprzez wyrzucenie z PiS politycy, jak za działaniem czarodziejskiej Różki, stają się nagle piękni, dobrzy, mądrzejsi, do rany przyłóż?


(0) komentarzy / skomentuj

Maszynopis zakończony 05-09-2010 23:51

Zamknęliśmy dzisiaj z Piotrem Pytlakowskim maszynopis książki „Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbara Blidy.”


(0) komentarzy / skomentuj

Kłótnia o to, kto ma napisać rozdział o śledczej komisji sejmowej 04-09-2010 20:59

Kłótnia o to, kto ma napisać rozdział o śledczej komisji sejmowej w książce „Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy.”
- Napiszę rozdział o śledczej komisji sejmowej w sprawie Blidy, ale nie licz, że oszczędzę ich – mówię Piotrowi Pytlakowskiemu.
- Nie możesz przecież…. Każda komisja jest taka sama…
- Co nie mogę, to są (tu pada niecenzuralne słowo)
- Szantażujesz mnie, bym ja napisał…
- Napisze, ale suchej nitki na nich nie zostawię… Indolencja… to delikatne słowo
- Nie, to ja już wolę – odpiera Piotr.


(0) komentarzy / skomentuj

Dedykowane Markowi Migalskiemu (który napisał: Niech to zabrzmi jasno i wyraźnie (zwłaszcza w siedzibie PO) – wybijcie to sobie tępymi młotkami z waszych głów, że mógłbym przejść do waszej partii! No way, nie ma bata, never ever! ) 04-09-2010 14:08
Andrzej Przemyski w komentarzu na momi Facebook napisał: "Gdzieś na początku lat 80-tych widziałem taką tablicę przy drodze (teraz to się banner nazywa):  NIE CHCEMY BRONI NEUTRONOWEJ. ZSMP BIAŁA PODLASKA. U dołu ktoś smołą (bo sprejów nie było) dopisał: A KTO WAM DAJE?"
(0) komentarzy / skomentuj

Tak ABW wchodziło do Blidy. Niestety film się im urwał. 04-09-2010 11:35

(0) komentarzy / skomentuj

Ktoś w redakcji upadł na głowę 04-09-2010 10:58

Ktoś w redakcji upadł na głowę, by przepuścić coś takiego: Tymczasem z zerowego wydania "Happy"(Nowy magazyn dla gejów), do którego udało się dotrzeć "Gazecie", wynika, że takie pismo wielu rodziców mogłoby bez problemu trzymać na szafce.


(0) komentarzy / skomentuj

Kaczyński nowym Poniatowskim 04-09-2010 10:52

Amelia Łukasiak na Twitter: Po przeczytaniu wywiadu z A.Górskim dla PiS wygląda to tak :" Panie strzeż mnie od przyjaciół bo z wrogami poradzę sobie sam"


(0) komentarzy / skomentuj

Nie dostrzegam, by Izrael miał z tymi ideami cokolwiek wspólnego 04-09-2010 10:31

Jest rok 1987. Hrabina MariaHelene Françoise Izabelvon Maltzan otrzymuje medal „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. W czasie wojny uratowała życie kilkudziesięciu Żydom. Ambasador Izraela w Niemczech chce z tej okazji urządzić ogromną fetę. Ma pecha. Zaproszenie na przyjęcie przychodzi do hrabiny dzień po ataku Izraela na arabskie osiedla w Libanie. Maria von Maltzan odmawia udziału w uroczystości. Pisze do ambasadora: „Całe życie walczyłamo prawo do życia w pokoju wszystkich ludzi, niezależnie od koloru skóry i wyznania. Nie dostrzegam, by Izrael miał z tymi ideami cokolwiek wspólnego”. (Mariusz Urbanek, Wysokie Obcasy, 4.09.2010)


(1) komentarzy / skomentuj

Żeby wreszcie jakiś jasny komunikat dali... 03-09-2010 23:17

Straż Pożarna w Sokolnikach. Nie mają informacji, co im naprawdę grozi. Minister Miller zawija sreberka. Weekend przecież. Jak ich zaleje, to przyjedzie z TV, robić sobie Pijar jako ojciec opatrznościowy, troskliwy. Może także skarci "putinowsko" Sołtysa lub Wójta Gminy.


(0) komentarzy / skomentuj

Najlepsza strona Pospieszalskich 01-09-2010 23:37

(2) komentarzy / skomentuj

O Silidarnościowej wybiórczości 01-09-2010 21:54

Krzysztof Król na Facenook zauważył: Na stronie nadzwyczajnego zjazdu "S" jest omówienie wystąpienia Janusza Śniadka.W stosunku do tekstu wygłoszonego na zjeździe zniknęło tylko jedno nazwisko: śp. Arama Rybickiego!!!


(0) komentarzy / skomentuj

Ścigany na DVD. Moje i Piotra Pytlakowskiego śledztwo w sprawie Janusza Lazarowicza. 29-08-2010 18:31

Sprzedaż wysyłkowa filmu: http://sklep.fonografika.pl/product_info.php?products_id=9553

(1) komentarzy / skomentuj

Dziwię się zdziwieniu prokuratury 28-08-2010 22:48

Czytam: "Jak ustaliła „Rz” Lazarowicz został zatrzymany 9 lipca w RPA. Ujęto go w ramach prowadzonej przez Interpol operacji „Infra-Red”. Jej celem było złapanie 450 najgroźniejszych przestępców, którzy zbiegli ze swoich krajów. Jednak finansista już po kilku dniach opuścił areszt.
Według naszych informacji sąd w RPA zwolnił go za poręczeniem majątkowym. – Z naszej wiedzy wynika, że Janusz Lazarowicz przebywał w areszcie kilka dni. Wyszedł po wpłaceniu kaucji – potwierdza "Rz" Robert Majewski, zastępca prokuratora apelacyjnego w Warszawie. – Nie wiemy dlaczego tak się stało, zwróciliśmy się z oficjalnym zapytaniem do RPA jaki jest powód takiej decyzji."

Śmieszy mnie, gdy słyszę, że w wyniku akcji Interpolu złapano Janusza Lazarowicza, Interpol musiał się bardzo napracować, skoro my z Piotrem Pytlakowksim od 2008 roku podajemy gdzie przebywa. Więcej, po wpłynięciu wniosku ekstradycyjnego do RPA, rozmawiałem z nim na łamach tygodnika Wprost (3 maja 2010). Lazarowicz czekał, nie zamierzał uciekać. I czemu się dziwi prokuratura, która robiła wszystko, aby nie złapać Lazarowicza?

Od ponad dwu lat finansista Janusz Lazarowicz (b. prezes XIV NFI) ścigany jest dwoma listami gończym przez polski wymiar sprawiedliwości. Postawiono mu zarzut podżegania do zabójstwa Piotra Głowali (gracz giełdowy zamordowany w 2004 r.) oraz działania na szkodę spółki Raiffeisen, której był prezesem. Przez półtora roku prokuratura nie wiedziała (niektórzy uważają, że bardziej udawała iż nie wie) gdzie poszukiwany przebywa.
Realizując z Piotrem Pytlakowskim z „Polityki" film „Ścigany", odnaleźliśmy go w RPA (2008). Tam się z nim spotkaliśmy. Upoważnił nas do powiadomienia prokuratury, że mieszka w okolicy Kapsztadu.
Okazało się, że ujawnienie się Lazarowicza nie wywołało w prokuraturze entuzjazmu, a przynajmniej nie spowodowało żadnych działań. Dopiero po naszej rozmowie z ówczesnym prokuratorem krajowym Edwardem Zalewskim (czerwiec 2009) polskie organy ścigania wystąpiły z dwoma wnioskami do RPA o jego ekstradycję. We wrześniu 2009 roku trafiły one do Ambasady Polskiej w RPA. Minęło kolejnych osiem miesięcy i w sprawie nadal nic się nie dzieje. Janusz Lazarowicz wie o wnioskach ekstradycyjnych, wciąż mieszka pod Kapsztadem, nie ukrywa się i nikt go nie niepokoi. Ma obywatelstwo południowoafrykańskie.

- Prokuraturze tak naprawdę ta ekstradycja jest nie na rękę. Wystąpiła o nią bo musiała, ale materiał dowodowy nie uzasadnia wydania przez RPA swojego obywatela. To byłaby podobna klęska jak w sprawie ekstradycji z USA Edwarda Mazura – tłumaczy nam ociąganie się z podejmowaniem działań jeden z prokuratorów prokuratury generalnej.

Prokuratura ma czego się obawiać, bo na najważniejsze dowody składają się: zeznania zawodowego oszusta - jak sam o sobie nam powiedział - Adama J. (w sprawie na początku był świadkiem incognito, ale odebrano mu ten status), byłego świadka koronnego (stracił status za popełnione przestępstwa) Andrzeja L. ps. Rygus, który popełnił samobójstwo w areszcie, czy innego świadka koronnego Jarosława M. ps. Masa, którego śledczy często wyjmują jak królika z kapelusza, by wzmocnić wrażenie wagi oskarżeń (Masa wiedzę o zdarzeniu czerpie z plotek, które krążyły po mieście). Zeznania Grzegorza Wieczerzaka trudno uważać za obiektywne, skoro jest w sporze z Januszem Lazarowiczem. W liście do którego dotarliśmy (Wieczerzak przebywał wówczas w areszcie, były dostarczane przez jego ojca, pisane jego ręką i żony) czytamy: „Janusz wybaczam wam to co się stało i proszę o wybaczenie jeśli jest gdzieś w tym moja i mojej żony wina. Uczciwa wartość funduszy przy rozsądnym gospodarowaniu to jeszcze około 150 mln USD. Byłoby bez pośpiechu po 50 mln na głowę i nic nie trzeba robić tylko się pogodzić i nie oszukiwać się (…). Dlatego nalegam o zawarcie ugody i wprowadzenie ludzi do zarządów i rad wg klucza."

Wczoraj wieczorem (poniedziałek, 3 maja 2010 roku) połączyliśmy się telefonicznie z Januszem Lazarowiczem, by kontynuować rozmowę sprzed kilku dni:

- Gdzie pan teraz przebywa?
- W RPA, w swoim domu.

- Dlaczego się pan ukrywa?
- To, że nie przebywam na terenie Polski nie oznacza, iż się ukrywam. W Polsce przebywałem tylko czasowo. W czasie przesłuchań (2004 r.) legitymowałem się paszportem angielskim, jako adres do doręczeń podałem poza adresem w Wlk. Brytanii także polski. Pomimo tego żadna korespondencja nie wpłynęła. Prokuratura wbrew prawu nie wezwała mnie jako podejrzanego na przesłuchanie, które to przepisami procedury karnej jest przewidziane przed zastosowaniem tymczasowego aresztowania.

- A jednak pan opuścił Anglię i wylądował w RPA?
- Z prasy się dowiedziałem, że wydano list gończy. Co miałem robić? Nie będę Jurandem ze Spychowa, który pozwoli sobie wykolić oczy, obciąć język. Miałem pójść do polskiego aresztu i siedzieć bez wyroku przez wiele lat? (Potwierdza to długoletni areszt innych osób aresztowanych w tej sprawie, np. Janusza G. pseudonim Graf – od aut.) Dobrze wiedzieli, że mam także obywatelstwo RPA. Chwilami myślę, że komuś zależy, abym trwał w niebycie, jakby moja wiedza o NFI stanowiła dla kogoś zagrożenie. W tej sprawie nie chodzi, by złapać króliczka, ale by go gonić.

- Poza wnioskiem o ekstradycję w sprawie o podżegania do zabójstwa Piotra Głowali jest także drugi wniosek związany z działaniem nasz szkodę spółki Reiffeisen Investment Poland.
- Proszę spojrzeć na daty i na fakty, w czerwcu 2005 roku umarza się śledztwo w sprawie działania na niekorzyść spółki RIP a w połowie stycznia 2006 roku na polecenie prokuratury apelacyjnej sprawę się wznawia. Po czym bez mojej wiedzy, próby kontaktu ze mną, stawia się zarzut działania na szkodę spółki, uzyskuje się nakaz aresztowania i ENA. Jak to jest możliwe? W toku czynności śledztwa dokonano oględzin akt rejestrowych Raiffeisen Investment; przesłuchano członków Rady Nadzorczej w drodze pomocy prawnej w Austrii, zaprzeczyli jakoby RN miała jakiekolwiek roszczenia wobec mnie czy bym działał samowolnie. Prokuratura zrobiła to, by wzmocnić swoje działanie przeciw mnie w sprawie Głowali.

- Czyli spółka Reiffeisen niczego się od pana nie domaga?
- Tak, Reiffeisen nie czuje się poszkodowany, bo przyniosłem jako prezes w historii banku jeden z większych zysków. Na jednych transakcjach się zyskuje, na innych traci. Ręce opadają. Próbowano mnie także wrobić w aferę ministerstwa finansów, lewe finansowanie kampanii wyborczej. Zaczynam się czuć jak bohater Kafki.

- Co dalej pan zamierza?
- Nic. Czekam. Mam nadzieje, że ten koszmar się wreszcie zakończy. Nie boję się ekstradycji. Jestem spokojny o wynik procesu sądowego.

Wprost, nr 19, 2 maja 2010


http://latkowski.com/obszar/left/koronny/#1557

(1) komentarzy / skomentuj

Hotel pod Orłem 28-08-2010 21:26

Bydgoszcz. Hotel Pod Orłem. Ślęczę nad maszynopisem książki „Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy.” Postanawiam zrobić przerwę, ugasić pragnienie piwem. Odkładam notebook i wstaję z  łóżka. Podążam do minibarku. Próbuje otworzyć drzwiczki lodówki. Nie uchylają się. Szarpię, na nic, jakby były przyspawane. Atrapa, cholera? Zauważam zamek po środku górnej części brązowych drzwiczek. Minibarek zamknięty na klucz? Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Szukam klucza. Na lodówce stoją tylko szklanki i butelki z wodą mineralną. Omiatam wzrokiem pokój, biurko, stolik, szafki. Nigdzie nie ma klucza. Dzwonię na recepcję.
– Nie mogę otworzyć minibarku – mówię.
- Bo nie ma pan klucza – wyjaśnia spokojnie recepcjonistka.
- To  już wiem. Ile gwiazdek ma hotel?
- Cztery.
- I każdego gościa uważacie za złodzieja? Czy też walczycie z alkoholizmem?
- Zaraz przyniosą panu klucz.
Pominę, co odpowiadam. Trzy minuty później w drzwiach pojawia się pan ubrany jak przedsiębiorca pogrzebowy, czarne spodnie, czarna kamizelka i biała koszula, i wyciąga do mnie dłoń z małym kluczkiem.
Klucz pasuje. Minibarek na szczęście jest pełny.

Godzinę później poznaję wyjaśnienie. Zamknięto minibarki na klucz ze względu na artystów. W hotelu nocują wykonawcy "Bydgoszcz Hit Festiwal."


(0) komentarzy / skomentuj

Zmarli mają najlepszy widok 28-08-2010 12:18

(0) komentarzy / skomentuj

Kościół pod specjalnym nadzorem 28-08-2010 02:32

(0) komentarzy / skomentuj

Dziennik Zachodni, Grzegorz Lisiecki, 2010-08-21 28-08-2010 00:18

Dzwonek do drzwi. Do domofonu podchodzi Barbara Blida. Okazuje się, że przed domem są funkcjonariusze ABW. - Czego chcą? - pyta jej mąż Henryk Blida. - Przyszli mnie aresztować - słyszy w odpowiedzi.

Tak wyglądała pierwsza nakręcona w domu Blidów scena fabularyzowanego dokumentu Sylwestra Latkowskiego i Piotra Pytlakowskiego pt. "Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy". W postać tragicznie zmarłej byłej posłanki i minister gospodarki wcieliła się Adrianna Biedrzyńska, jej męża zagrał natomiast Andrzej Lipski. Na planie filmowym pojawili się także m.in. Piotr Warszawski i Marta
Popławska. - To część fabularna naszego filmu, rekonstrukcja wydarzeń z udziałem aktorów - tłumaczy Latkowski.
Niemal 17 godzin trwał dzień filmowy w domu rodzinnym Barbary Blidy
Prace przy filmie rozpoczęły się wiosną, ale dopiero w tym tygodniu ekipa odwiedziła rodzinny dom Barbary Blidy w Siemianowicach Śląskich. - Ze względu na pana Henryka Blidę, reżyser chciał wszystkie sceny nakręcić w jeden dzień. Udało się: od 6 rano do 22.30 - opowiada Lipski. Rekonstrukcja wydarzeń w domu Blidów rozpoczyna się wieczorem, 24 kwietnia 2007, a kończy dzień później, kiedy rozgrywają się wszystkie dramatyczne wydarzenia. - Największe wrażenie wywarła na mnie scena, gdy ekipa pogotowia jest już w łazience, a ja patrzę na to z przestrzeni pokoju. Nie mogę jednak tego wytrzymać i odchodzę - relacjonuje Andrzej Lipski.
Dla Sylwestra Latkowskiego film jest niezwykle ważny. - Chcemy wykrzyczeć, że nie ma naszej zgody na zdegenerowany wymiar sprawiedliwości i polityków, którzy wykorzystują go do swoich celów.
- Zamierzamy podważyć tezę o samobójstwie Barbary Blidy - dodaje Piotr Pytlakowski.
Film powinien pojawić się na antenie TVP2 na początku października. W tym samym czasie wydana zostanie również książka pod takim samym tytułem oraz płyta DVD.
Cały czas czuliśmy ten niepokój

Rozmowa z Andrzejem Lipskim, aktorem
Praca przy takim filmie nie była chyba łatwa?
To było ogromne przeżycie dla nas wszystkich. Cały czas towarzyszył nam pan Henryk Blida i dla niego musiało być to szczególnie trudne. Jednak mimo że nam udzielał się jakiś niepokój, to pan Henryk był spokojny przez cały czas.
Film pokaże też to, co działo się dzień wcześniej?
Wieczorem, kiedy Henryk Blida kładł się spać, doszło do ostatniej rozmowy między nim a żoną, która pracowała do późna.

Wszystkie sceny udało się nakręcić w kilkanaście godzin.
Było to jednak bardzo intensywne i dynamiczne: plany, kontrplany, przebitki. Wszystko działo się szybko - otwieranie drzwi, cała ekipa pogotowia w łazience czy moje wejście do łazienki. Było też miejsce na plener. LIS

Zobaczycie wszystkie wątpliwości
Jacek Blida, syn Barbary Blidy

Nadzieje mojej rodziny związane z tym filmem nie dotyczą tylko wspomnień o mamie. Chcemy wierzyć, że pokazane zostaną te wątpliwości, których nie udało się rozwiać prokuraturze w czasie śledztwa w Łodzi, badającej okoliczności śmierci mamy. A prokuratorzy ustalili, że nie było żadnych nacisków na śledczych, którzy zamierzali postawić zarzuty mamie. Kamera może jednak pokazać akta ze śledztwa, na których są adnotacje przełożonego, z których wynika, jakie ten przełożony postawiłby zarzuty w sprawie węglowej. Jak traktować te adnotacje? Nie jako rodzaj nacisku na podwładnego? Widz będzie mógł sam wyrobić sobie zdanie na ten temat.
Przemawia na korzyść tego filmu także to, że realizatorzy rozmawiali z Barbarą Kmiecik i chcą postawić pytania Zbigniewowi Ziobrze. TES

Bez odpowiedzi
Już ponad trzy lata minęły od tragicznej śmierci Barbary Blidy. Była posłanka SLD oraz minister gospodarki przestrzennej i budownictwa zginęła 25 kwietnia 2007 r. od kuli z własnego rewolweru, gdy w jej mieszkaniu przebywali funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Do zbadania okoliczności jej śmierci Sejm powołał komisję śledczą. LIS

Dziennik Lisiecki, Grzegorz Lisiecki, 2010-08-21


(0) komentarzy / skomentuj

Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy. Plan filmowy 18.08.2010 19-08-2010 20:12

(0) komentarzy / skomentuj

Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy. Plan filmowy 17.08.2010 19-08-2010 20:02

 

(0) komentarzy / skomentuj

Wszystkie ręce umyte 16-08-2010 23:52

Mimo powołania sejmowej komisji śledczej trudno wyjaśnić okoliczności śmierci Barbary Blidy. Wydaje się, że służbom specjalnym, prokuratorom i wielu politykom najbardziej zależy na tym, by sprawę umorzyć.


Na 9.00 rano w środę, 28 lipca 2010 r., przed oblicze komisji śledczej do sprawy śmierci Barbary Blidy zaproszono Jarosława Kaczyńskiego. Dziesięć dni wcześniej tego samego oczekiwano od Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości w rządzie PiS. Nie stawił się, bo pojechał do sądu w Sosnowcu. Uzasadniał, że jako strona sosnowieckiego procesu (został pozwany przez Grzegorza Schetynę za słowa, jakie wypowiedział o byłym wicepremierze, dziś marszałku Sejmu: „ciemna postać tego rządu” i „człowiek od brudnych zadań”) chciał zadawać pytania świadkowi Bogdanowi Święczkowskiemu, byłemu szefowi ABW. Pytań nie zadał, bo świadek nie stawił się; już wcześniej poinformował sąd, że w tym czasie będzie przebywał na urlopie.

Jest mało prawdopodobne, aby Zbigniew Ziobro, przyjaciel Święczkowskiego, o tym nie wiedział. Wszystko wskazuje na to, że chciał uniknąć przesłuchania przez komisję do sprawy Blidy przed zeznaniami byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Dlaczego? Ważne dla niego było, by wiedzieć, co jego szef opowie komisji o przebiegu narady w Kancelarii Premiera poprzedzającej zatrzymanie Barbary Blidy wiosną 2007 r. Musiał mieć świadomość, że różnica w ich wyjaśnieniach mogłaby stać się podstawą do postawienia mu zarzutu składania fałszywych zeznań.

Kruche dowody

Narada u premiera na temat tak zwanej mafii węglowej i kwestii postawienia zarzutów Barbarze Blidzie to jeden z kluczowych momentów w tej historii. Według jednego z jej uczestników, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Janusza Kaczmarka, odbyła się 3–4 tygodnie przed wejściem ABW do domu państwa Blidów (nikt nie pamięta dokładnej daty, ponieważ było to jedno z poufnych, niestenografowanych spotkań, które odbywały się nieregularnie). Minister Ziobro miał wówczas zreferować istnienie „układu lewicowego”, ujawnić związki lewicowych polityków z mafią węglową. Wymienił kilka nazwisk. Kaczmarek zapamiętał z tej listy byłego premiera Leszka Millera, byłego ministra Andrzeja Szarawarskiego i Barbarę Blidę. Te nazwiska pojawiły się w zeznaniach Barbary K., bizneswomen ze Śląska, i byłego posła SLD Ryszarda Z., na które powoływali się potem Ziobro i szef ABW Bogdan Święczkowski. – Premier Kaczyński zapytał mnie, jak to oceniam – mówi Janusz Kaczmarek. – Odpowiedziałem, że dowody są kruche, a zeznania świadków wątpliwe. Poparł mnie uczestnik narady prokurator Tomasz Szałek. Powiedział, że świadek Ryszard Z. jest niewiarygodny.

Zbigniew Ziobro w mediach zarzucił Kaczmarkowi, że kłamie. Narada dotyczyła innych spraw, twierdził, on nie referował sprawy Blidy, w ogóle nie miał na ten temat wiedzy. A Kaczmarek u premiera wcale głosu nie zabierał. Ziobro sugerował, że może odbyła jakaś inna narada, w której on nie brał udziału. Tymczasem Jarosław Kaczyński publicznie przyznał, że narada na ten temat się odbyła, brali w niej udział i Ziobro, i Kaczmarek, a premier poprosił, aby podczas zatrzymywania pani Blidy nie zakładać jej kajdanek.

Tych rozbieżności dotyczyły konfrontacje między Kaczmarkiem i Ziobrą oraz Kaczmarkiem i Jarosławem Kaczyńskim, jakie wiosną 2008 r. przeprowadziła łódzka prokuratura, badająca okoliczności śmierci Barbary Blidy. Prokuratura nadała zapisom z tych konfrontacji klauzulę tajności, po czym umorzyła śledztwo w wątku dotyczącym nacisków na prokuratorów. Z powodu gryfu tajności opinia publiczna nie wie, co w Łodzi zeznawali Kaczyński, Kaczmarek i Ziobro. Według naszych informacji, fakty podawane przez Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobrę znacznie się różniły, a to znaczy, że ktoś kłamał.

Okoliczności narady u premiera są istotne, bo wynikać z nich może, że sprawie Barbary Blidy nadano szczególne znaczenie z przyczyn politycznych. A to uzasadniałoby postawienie byłego ministra sprawiedliwości przed Trybunałem Stanu.

Nazwiska Blidy nigdy nie łączono z aferami aż do lutego 2007 r., kiedy w mediach zaczęły ukazywać się informacje (oparte, jak dziś już wiadomo, na sterowanych przeciekach ze śledztwa) o śląskiej Alexis, czyli Barbarze K., i o tym, że finansowała swoją przyjaciółkę Barbarę Blidę i innych polityków, aby zaskarbić sobie ich przychylność.

W wieczór poprzedzający akcję ABW w I Programie TVP wyemitowano program z cyklu „Misja specjalna” o mafii węglowej. Barbara Blida nie oglądała programu, ale musiała wiedzieć o emisji; materiał zapowiadano jako sensacyjny.

25 kwietnia 2007 r. parę minut po szóstej rano do domu państwa Blidów przy ul. Oświęcimskiej w Siemianowicach zastukali funkcjonariusze ABW. W trakcie wykonywanych przez nich czynności padł strzał, który stał się przyczyną śmierci Barbary Blidy.

Nie odbyła się zaplanowana konferencja prasowa, na której miano ujawnić związki Barbary Blidy z mafią węglową. Nie nakręcono filmu z wyprowadzania Blidy z jej domu (przed wejściem czekała funkcjonariuszka ABW z kamerą). Zgodnie z procedurą należało przeprowadzić postępowanie prokuratorskie w sprawie okoliczności śmierci byłej posłanki.

Pochopne umorzenie

W Ministerstwie Sprawiedliwości zdecydowano, że zajmie się tym prokuratura w Katowicach, ale po protestach, że to będzie śledztwo we własnej sprawie, postępowanie przeniesiono do Łodzi. Tam rozbito je na kilka wątków. Jeden dotyczył ewentualnych politycznych nacisków na prokuratorów z Katowic – został umorzony w lutym 2010 r. Drugi watek – błędów popełnionych przez funkcjonariuszy ABW na miejscu zdarzenia; wobec dwojga agentów ABW, kpt. Barbary P. i chorążego Mirosława K., postępowanie umorzono. Oskarżono jedynie Grzegorza S., dowódcę ekipy dokonującej zatrzymania, bo nie sprawdził, czy w domu Blidów jest broń.

Według prokuratora Tomasza Walczaka z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Barbara Blida podjęła „udaną próbę samobójczą”. Janusz Kaczmarek nazywa ten przypadek zabójstwem psychologicznym, kiedy odpowiednio stosowaną socjotechniką doprowadza się człowieka do targnięcia się na własne życie.

POLITYKA (jako pierwsza) dotarła do uzasadnienia umorzenia podpisanego przez prokuratora Walczaka. Według niego ofiara zastrzeliła się trzymając broń w prawej dłoni. Ale umorzenie wydaje się pochopne. Według autora ekspertyzy wykonanej na użytek komisji śledczej przez dr. Michała Gramatykę, kryminologa, nie można ustalić, czy ofiara trzymała rewolwer w lewej, czy w prawej ręce i którym palcem pociągnęła za spust. Nie wiadomo, gdzie w momencie strzału przebywała funkcjonariuszka, która miała pilnować Blidę, kiedy ta udała się do łazienki. Czy, jak zeznała, była na wyciągnięcie ręki od ofiary, czy – jak twierdzi Henryk Blida – na fotelu przed łazienką.

Nie można też wykluczyć, że Barbara Blida wcale nie chciała się zastrzelić. Kpt. Barbara P. zeznała, że w łazience zapytała Blidę o broń, ta odrzekła, że jej nie ma. Istnieje hipoteza, że przebieg rozmowy był inny. Blida zapytana o broń, wyjęła ją. Agentka ABW rzuciła się, aby wyrwać jej z ręki rewolwer, doszło do szamotaniny, podczas której padł śmiertelny strzał. Kąt, pod jakim oddano strzał, świadczy, że ręka była nienaturalnie wygięta, tak jakby ktoś wykręcił jej ramię próbując obezwładnić.

Zastanawia późniejsze zachowanie ekipy ABW. Zanim pobrano od funkcjonariuszy ślady z ich rąk i odzieży, bardzo dokładnie umyli dłonie (w wyniku późniejszego badania na dłoniach kapitan P. nie wykryto śladów prochu). Funkcjonariusz każdej służby jest szkolony na wypadek podobnych zdarzeń i ma zakodowane, że do czasu zbadania śladów nie może myć rąk.

Bezpośrednio po zdarzeniu wszyscy oficerowie ABW będący w domu gorączkowo gdzieś telefonowali i nieustannie wymieniali się aparatami. Praktycznie uniemożliwiło to zbadanie, kto z kim rozmawiał przez telefon.

Prokurator Walczak za istotną okoliczność uznał fakt, że ani dowódca ekipy ABW, ani dwoje biorących udział w czynnościach agentów nie przeszło specjalistycznych szkoleń dotyczących zatrzymywania i konwojowania osób. Dowódca por. Grzegorz P. ukończył jedynie trwający dwa tygodnie kurs oficerski w Centralnym Ośrodku Szkolenia UOP w Emowie. Kapitan Barbara P. uczyła się na kursie trwającym trzy tygodnie. Towarzyszący im chorąży sztabowy Mirosław K. zaliczył w 1993 r. trwający 27 dni kurs chorążych. Takich fachowców zatrudnia ABW. W policji oficerowie przechodzą trwającą cztery lata naukę w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. W ABW wystarczy kilkanaście dni, aby zostać specjalistą.

Kar (raczej) nie będzie

Barbara K., w latach 90. wymieniana na listach najbogatszych Polaków, miała firmę budowlaną, potem zajęła się handlem węglem. Blidę poznała w latach 80., kiedy jej firma współpracowała z Fabudem, państwową fabryką domów, gdzie Barbara Blida była naczelnym inżynierem. Razem z Andrzejem Szarawarskim, działaczem SLD, założyła Polskie Towarzystwo Węglowe, organizację lobbującą na rzecz pośredników w handlu węglem. Chętnie zapraszano ją na salony. Finansowo wspomagała lewicę.

Za kratami umieszczono Barbarę K. w 2005 r. pod zarzutem próby wyłudzenia dotacji rządowych na usuwanie szkód górniczych. Nie przyznawała się do winy. Zmiękła, kiedy dowiedziała się, że w areszcie umieszczono także jej córkę. Kiedy odwiedził ją agent ABW, zgodziła się zeznawać. Postawiła warunek – muszą zwolnić z aresztu zarówno ją, jak i córkę.

Na podstawie zeznań Barbary K. i jej dawnego współpracownika, byłego posła SLD Ryszarda Z. (składał je, kiedy Alexis siedziała w areszcie, obciążał wiele osób), rozpoczęto operację „Blida”. Następnym ruchem miała być akcja „Układ Lewicy”. Barbarze Blidzie chciano przedstawić zarzut, że w grudniu 1997 r. wzięła od Barbary K. 80 tys. zł, aby je przekazać Zbigniewowi B., prezesowi spółki węglowej. Miała to być łapówka za umorzenie Barbarze K. odsetek od niespłaconych należności za pobrany przez nią węgiel. Prowadząca tę sprawę asesor Prokuratury Rejonowej w Katowicach, delegowana do Prokuratury Okręgowej Małgorzata Kaczmarczyk-Suchan, 10 lipca 2007 r. umorzyła śledztwo z powodu śmierci podejrzanej (czyli Blidy). Powinna zrobić to znacznie wcześniej z powodu braku dowodów winy. Poza Barbarą K. nie było żadnych innych świadków, że Barbara Blida wzięła te pieniądze. A kluczowy w tej sprawie jest fakt, że Barbarze K. nie umorzono odsetek, musiała je spłacić, nie wiadomo więc, za co miała być ta łapówka.

Gdyby nie atmosfera tamtych dni, narady u premiera, gorączkowe szukanie haków na przeciwników politycznych, nie byłoby nacisków na prokuratorów, aby stawiali zarzuty na podstawie wątłych dowodów. Gdyby młoda prokurator-asesor potrafiła być samodzielna, Blida nie straciłaby życia, a Ziobro nie musiałby uciekać przed komisją śledczą.

Od śmierci Barbary Blidy minęły ponad trzy lata. Przez ten czas dowiedzieliśmy się, że nie było mafii węglowej (umorzono postępowania wobec podejrzanych o łapówkarstwo), że nie było nacisków politycznych (umorzenie śledztwa łódzkiego) oraz że ekipa ABW nie popełniła błędów (poza jej dowódcą). Niebawem zakończy swoje prace i ogłosi raport sejmowa komisja śledcza. Opisze błędy w śledztwie przeciwko Blidzie, wskaże osoby odpowiedzialne, ale nie ukarze winnych. Prokuratorzy, którzy naciągali prawo, dmuchali dowody, stosowali areszty wydobywcze, łamali charaktery asesorom prokuratorskim, dalej będą pracować w zawodzie. Nikt nie poniesie odpowiedzialności.

Sylwester Latkowski, Piotr Pytlakowski, Polityka, 12 sierpnia 2010

(4) komentarzy / skomentuj

Pusto w Monopolu 16-08-2010 23:16

O czwartej nad ranem kończę pisanie ostatniego rozdziału „Polskiej Mafii”. Sześć godzin później wchodzę do TVP. Na korytarzu spotykam Przemka Wojciechowskiego, przyjaciela Witka Gadowskiego, który obejmując fotel szefa TVP1 ściągnął go na Woronicza. Wybuchamy obaj śmiechem. Witamy się serdecznie, zaprasza bym wpadł do niego. Mówię, że dzisiaj nie mogę, dopiero za dwa tygodnie. – Ale czy będziesz jeszcze tutaj? – pytam i obaj wybuchamy ponownie śmiechem.


Kilka godzin później pociąg do Katowic. Czytam „Różowe strusie pióra” Hanny Krall.  Katowice witają deszczem. W hotelowej restauracji jestem zmuszony do słuchania jak „łowca głów” (kobieta w czerwonej spódnicy) odbywa kolejne spotkania kwalifikacyjne na stanowisko dyrektora oddziału banku. Po 23 ląduje w opustoszałej restauracji i barze Hotelu Monopol. W latach 80-tych bohaterzy książki „Polska mafia” byli tutaj królami. Tętniło tu nocne życie. Dzisiaj przesiaduje tutaj tylko jedna, podstarzała, pamiętająca tamte czasy, czarnowłosa, dziwka, bo trudno nazwać ją panienką lekkich obyczajów, i dwójka handlarzy, biznesmenów, cholera wie jak ich nazwać.

W recepcji hotelu, gdy odbieram klucz, słyszę, że o piątej rano zamówiono mi śniadanie. Na twarzy recepcjonistki  pojawia się uśmiechi. Czy naprawdę mam  podziękować, że jutro o tej porze mam się zwlec z łóżka?

(1) komentarzy / skomentuj

Ks. Dziwisz miał co innego na głowie... 12-08-2010 01:38

Dramatyczny list meksykańskiego księdza - adwokata poszkodowanych ", którzy w młodości cierpieli ciężkie i powtarzane agresje seksualne ze strony P. Marcial Maciel Degollado" do kardynała Dziwisza (2002 rok) - "...Moi klienci byli przedmiotem licznych nadużyć seksualnych w ciągu ostatniego dzieciństwa i młodości w Instytucji "Legio Christi". Poza tym byli przedmiotem licznych nadużyć w różne sposoby. Byli tez świadkami ciężkich przestępstw przeciwko moralności ludzkiej i religijnej. Upłynęło wiele lat i moi klienci zbliżyli sie do wpływowych księży i do wielu osób z hierarchii kościelnej i nie otrzymali żadnej odpowiedzi. Sprawa moich klientów ich nie interesowała..."
http://chiesa.espresso.repubblica.it/articolo/7684


(0) komentarzy / skomentuj

O tuszowaniu pedofilii 07-08-2010 22:59

Przygnębiająca lektura artykułu Artura Domosłowskiego „Sekret kościelnej monarchii” (Gazeta Wyborcza). Przytacza fragmenty książek będących podsumowaniem dziennikarskich śledztw w sprawie pedofilii w Kościele. Kiedy i czy w ogóle ujrzą one światło dzienne w Polsce? Jak sam pisze Domosławski: „Zanim bomba wybuchnie również w Polsce, nasza świadomość dostaje od zachodnich autorów ciężką strawę do przerobienia: odpowiedzialność za milczenie, być może za tuszowanie pedofilii, przez człowieka, który uchodzi w naszym kraju za świętego.”


Artur Domosławski przytacza m.in. ustalenia dziennikarskich śledztw, które powinny wywołać trzęsienie ziemi w polskim kościele.
„W1998 r. w liście do Kongregacji Nauki Wiary, którą kierował kardynał Joseph Ratzinger, obecny papież Benedykt XVI, ośmiu byłych legionistów oskarżyło Maciela o molestowanie seksualne. Jednak, jak pisze Barry, „przez następnych sześć lat Maciel miał gorliwe wsparcie trzech kluczowych postaci: kardynała Angelo Sodano, kardynała Eduardo Martineza, prefekta Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, oraz biskupa Stanisława Dziwisza, polskiego sekretarza Jana Pawła II.(…)
W tamtym czasie Sodano naciskał na Ratzingera, którego kongregacja miała kompetencje, by wszcząć śledztwo, żeby nie oskarżał Maciela, o czym już wcześniej pisaliśmy na łamach »National Catholic Reporter«. Ratzinger powiedział pewnemu biskupowi z Meksyku, że sprawa Maciela jest »delikatna«, i podał w wątpliwość, czy byłoby »rozsądne« wytoczyć mu wówczas proces.
W 2004 roku Jan Paweł II – lekceważąc zarzuty o złamanie przez Maciela prawa kanonicznego – uhonorował go podczas ceremonii w Watykanie, powierzając Legionowi administrowanie ośrodkiem edukacyjnym i konferencyjnym Jerozolimskie Centrum Notre Dame. Tydzień później Ratzinger wziął na siebie zatwierdzenie śledztwa w sprawie Maciela”.
W omówieniu tej i kilku innych książek o Macielu w renomowanym „The New York Review of Books” Alma Guillermoprieto pisze tak: „...otrzymane [od donatorów] pieniądze Maciel przekazywał do Watykanu. Wysłannicy Maciela regularnie dostarczali koperty z tysiącami dolarów w gotówce kluczowym hierarchom Kościoła. Prywatne audiencje z papieżem kosztowały nawet 50 tys. dolarów za spotkanie, a pieniądze przechodziły przez Stanisława Dziwisza...”

(1) komentarzy / skomentuj

Jeszcze ścigasz esbeków? 07-08-2010 22:24

W pociągu z Katowic do Warszawy z Piotrem Pytlakowskim spotykamy Jerzego Morawskiego. Piotr nie widział się z Jurkiem szmat czasu: - Jeszcze ścigasz esbeków? - zagaja rozmowę.


(0) komentarzy / skomentuj

Zdjęcia z planu filmu poświęconego Sprawie Blidy (Katowice 6-7 sierpień 2010) 07-08-2010 20:38


(0) komentarzy / skomentuj

Zakaz narzekania 07-08-2010 20:38

(0) komentarzy / skomentuj

Nazwałem ten krzyż "Krzyżem parkingowym". W ogóle od 3 sierpnia, kiedy kościół uznał, że krzyż to nie jego sprawa… to tylko przedmiot...(zdjęcie opublikowane na Facebook przez Marka Dębowskiego) 05-08-2010 23:30

(1) komentarzy / skomentuj

Chodnikowa lanserka 05-08-2010 14:47

Kamil Wroblewski na Twitter celnie podsumował śledczą komisję hazardową: Chodnikowa lanserka - tyle o komisji!


(0) komentarzy / skomentuj

O wybiórczości 05-08-2010 11:05

Czytam:"Posłowie PiS będą wnioskować do prokuratury o ujawnienie opinii publicznej wszystkich stenogramów z podsłuchów "bohaterów" afery hazardowej, a także skrzynki e-mailowej Marcina Rosoła, byłego szefa gabinetu politycznego ministra sportu - poinformowała Beata Kempa (PiS)." Szkoda, że posłowie PIS nie uczynią tego samego w sprawie Barbary Blidy, gdzie utajniono śledztwo, kneblując prawdę.


(2) komentarzy / skomentuj

Maciej Duda o śledztwie w sprawie więzień CIA 05-08-2010 10:43

Maciej Duda ("Dziennik") na Facebook pisze: "O więzieniach CIA w Polsce. Śledztwo prowadzi znany prokurator, który przez 12 lat nieudolnie łapał morderców generała Marka Papały. Teraz inni prokuratorzy muszą naprawiać błędy po tym prokuratorze i od nowa, jeszcze raz wszystko sprawdzać. Ustaliłem, że śledztwo w sprawie więzień CIA jest w marnym stanie. A pomysł z wnioskiem do Trybunału Stanu wobec polityków SLD nie znajduje odzwierciedlenia w materiale dowodowym."


(0) komentarzy / skomentuj

Klimaty jak z "Zemsty" Fredry. Tylko, że to nie komedia... 04-08-2010 09:56

„W czerwcu z rozkazu naczelnego prokuratora wojskowego Pasionek wyjechał do Rosji, by brać udział w czynnościach rosyjskiej prokuratury. Na miejscu okazało się jednak, że nikt na niego nie czeka. Rosyjski prokurator, który miał się nim zająć, był na urlopie. A pozostali prokuratorzy cofnęli Pasionkowi zgodę na wgląd w akta. Powód? Z Naczelnej Prokuratury Wojskowej nie dotarło zaświadczenie, że Pasionek jest wojskowym prokuratorem, specjalnie wysłanym do Moskwy.” (Maciej Duda, Prywatna wojna prokuratorów ze Smoleńskiem w tle) Polecam także uwadze artykuł Cezarego Gmyza:"Czy sekcja była rzetelna?", Rzeczpospolita (link do niego poniżej)


http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/297950,prywatna-wojna-prokuratorow-ze-smolenskiem-w-tle.html
http://www.rp.pl/artykul/517325_Czy_sekcja_byla_rzetelna_.html

(0) komentarzy / skomentuj

18-letniej Afgance nos i uszy obcięto wyrokiem trybunału talibów za to, że dręczona przez rodzinę męża nie wytrzymała i uciekła z domu. 03-08-2010 22:05

(0) komentarzy / skomentuj

Wojna o krzyż 03-08-2010 16:56

‎"Zbyt wielu ludzi wdrapuje się teraz na krzyż tylko po to, żeby ich można było widzieć z większej odległości, nawet jeśli w tym celu trzeba trochę podeptać Tego, który znajduje się na krzyżu od tak dawna." - Słowa Alberta Camusa słusznie przypomniała Beata Biel, komentując dzisiejsze wydarzenia przed Pałacem Prezydenckim.


(0) komentarzy / skomentuj

Sceny z wojny sopockiej 03-08-2010 13:10

Jacek Karnowski na swoim blogu o odwołaniu swego zastępcy: "Trudno wyobrazić sobie dalsze funkcjonowanie urzędu, kiedy dwóch prezydentów pracuje, a trzeci prowadzi przede wszystkim kampanię wyborczą. A już w ogóle nie można sobie wyobrazić sytuacji, kiedy jeden z nich idzie na prawie dwumiesięczny urlop, w czasie, kiedy inwestycje, które trzeba nadzorować trwają, część z nich podbiega końca i już należy myśleć o oddaniu ich do użytku i uruchomieniu działalności.
Cieszę się, że ta decyzja - jak twierdzi pan Wojciech Fułek,  przyniosła też Jemu ulgę. Szkoda jedynie, że nie miał na tyle odwagi cywilnej, aby sam zrezygnować."


Dzisiejsza Gazeta Wyborcza. Trójmiasto, donosi:"Tymczasem profesorowie Henryk Cześnik i Maciej Świeszewski wydali oświadczenie, w którym protestują przeciwko umieszczeniu ich nazwisk w honorowym komitecie poparcia Wojciecha Fułka na prezydenta Sopotu. – Owszem, nazwiska obu profesorów są w moim komitecie – tłumaczy Fułek. – Nie wiem, jak się tam znalazły,  ja tych podpisów nie zbierałem. Być może ktoś profesorom źle wytłumaczył, pod czym się podpisują. Będę to wyjaśniał.

Jerzy Hall w liście do redakcji Gazety Wyborczej, Trójmiasto, przypomina Jackowi Karnowskiemu, że nie miał kandydować ponownie na prezydenta Sopotu, deklarując jednocześnie, że na niego nie zagłosuje. Zwraca też uwagę Karnowskiemu: „Mam nie od parte wrażenie, że Jacek Karnowski za padł na ciężki przypadek amnezji. Mówiąc, że p. Julke zastawiał sidła na czołowych polityków, zupełnie zapomniał, że to właśnie on sam wprowadzał go na „salony”, poznawał z „pierwszoligowymi” politykami i promował wszędzie gdzie mógł i jak mógł. Wówczas był głuchy na płynące ostrzeżenia i odrzucał wszelką krytykę. Trzeba tą przykrą prawdę przypominać, bo Jacek Karnowski znów po czuł się mocno w siodle, a według mnie – nie po winien.

(0) komentarzy / skomentuj

Łaskawość Szczypińskiej 03-08-2010 12:59

Latem 2006 roku prośbę o ułaskawienie księdza Jerzego Ubermana, pedofila, dostarcza do Kancelarii Prezydenta posłanka słupska Jolanta Szczypińska. Jesienią 2004 roku Jerzy Uberman został skazany za „poddanie trzech małoletnich innej czynności seksualnej” na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat, dozór kuratora oraz pięcioletni zakaz pracy z dziećmi.
Kogo zawstydzi, to co można wyczytać w artykule Bożeny Aksamit "Nie broń się i tak cię dostanę" (Gazeta Wyborcza)


(0) komentarzy / skomentuj

Sms od Szymborskiej 02-08-2010 12:25

Za Barbarą Pajchert, która zauważyła: - Podobno przysłała panu (Wisława Szymborska) SMS "Uwielbiam pana"? - Nie był bezpośrednio przez nią wysłany, przyszedł drogą okrężną, przez Michała Rusinka i Katarzynę Kolendę-Zaleską, ale podpisany, że to od Wisławy Szymborskiej. Z wywiadu Janusza Palikota dla Gazety Wyborczej.

No, to jak właściwie jest z tym sms-em? Dostał od Szymborskiej, czy od Rusinka... Kolendy-Zalewskiej...? Razem nadawali z jednego telefonu? A może Palikot sam sobie nadał z drugiego telefonu, z Iphona na BlackBerry lub odwrotnie (takich używa)?


(0) komentarzy / skomentuj

Punk Is Dead 02-08-2010 01:24

Bartosz Węglarczyk Spotkałem na Woodstock dwóch punków. Włosy na lakier, glany, koszulki Dezertera, wszystko jak należy. Ci walą do mnie z okrzykiem: "Kuuuu....a, Dzień Dobry TVN!". Myślę sobie: "Rany boskie, gdzie jest ochrona?". A oni do mnie: "Czy możemy sobie zrobić z tobą zdjęcie? Bo my kochamy Kingę Rusin!". No kuuuu.....


(0) komentarzy / skomentuj

DZIEWIEĆ DNI po zaginięciu Iwony Wieczorek policja odczytała nagranie z kamer straży miejskiej 29-07-2010 12:31

Kolejny sukces w śledztwie zaginionej dwa tygodnie temu dziewczyny. Roman Daszczyński i Marek Sterlingow (Gazeta Wyborcza Trójmiasto), donoszą: „DZIEWIEĆ DNI po zaginięciu Iwony Wieczorek policja odczytała nagranie z kamer straży miejskiej” 

W dzisiejszym wydaniu Gazety zamieścili celny komentarz:
„W poniedziałek pisaliśmy, że policja przeoczyła nagranie Iwony z monitoringu w Sopocie. To prze o cze nie można uznać za błąd, ale tak późne od nalezienie drugiego nagrania to już skrajna niekompetencja. Ktokolwiek stoi za zniknięciem Iwony miał czas, by zniknąć i zatrzeć ślady przestępstwa. Od nalezienie te go nagrania pozwoliłoby też przeszukać konkretny obszar.
Zadziwiające, że komendant wojewódzki policji kryje niekompetencję funkcjonariuszy z Sopotu. Zamiast ustami swojego rzecznika pokrętnie tłumaczyć powód opóźnienia, po winien zdymisjonować komendanta policji w Sopocie. A potem zastanowić się, jak to jest, że gminy wyda ją miliony złotych na monitoring, z które go policja nie korzysta.”


(1) komentarzy / skomentuj

Gorący temat (video) 29-07-2010 11:35

(0) komentarzy / skomentuj

No i zostałem "czerwoną szmatą" 29-07-2010 00:36

No i zostałem "czerwoną szmatą": "Dla Was czerwonych szmat śmierć blidy to tragedia, śmierć opozycjonistów z przed 1989 roku to statystyka.Dla mnie śmierć blidy to jedna czerwona świnia mniej, ktoś kto ma czyste sumienie nie strzela sobie w ten głupi łeb. Maria Głodzik "


(6) komentarzy / skomentuj

Niepokojące informacje 25-07-2010 23:49

Zbigniew Ziobro martwiący się o „niepokojące informacje” dotyczące śledztwa Smoleńskiego, może by tak miał także odwagę wyjaśnić „niepokojące informacje” związane ze śmiercią Barbary Blidy?

Krótko: Od tego co działo się w domu Blidów, gdzie zadeptano, zniszczono "fachowo" ślady. Po pytanie, jak to jest możliwe, że Jarosław Kaczyński złożył odmienne zeznania niż Zbigniew Ziobro dotyczące narady w 2007 r., na której poruszano kwestię śledztwa w sprawie węglowej. Itd, itd.


(3) komentarzy / skomentuj

Sztuka jarmarczna 23-07-2010 10:28

Ku przemyśleniu posłom z sejmowej komisji hazardowej i sejmowemu zespołowi Macierewiczowsko-Smoleńskiemu: W Europie sztuka cyrkowa rozkwitła w średniowieczu, kiedy pojawili się wędrowni kuglarze lub hecarze. Pokazy, zwane hecami, nie odbywały się na wielkich arenach lub namiotach, lecz na ulicach miast, jarmarkach i festynach.(Za Wikipedia). Panie i panowie, na jarmark, a nie do Sejmu.


(1) komentarzy / skomentuj

Kompromitacja nie tylko Sekuły 21-07-2010 11:38

Bartosz  Arłukowicz rozstrzelał Mirosław Sekułę punktując go, że napisał projekt sprawozdania mając gdzieś podpisy świadków pod protokołami przesłuchań. Wybiórczość, dowolność interpretacji prawa. Prawo?  Prawo to ja!


To kompromitacja nie tylko Sekuły, ale i Sejmu. Ktoś kto obserwował komisję hazardową może stracić całkowicie wiarę w prawo i państwo.
Strach myśleć, że mieliśmy takiego szefa NIK (2001-2007).

PS. Na koniec spekulacja, hipoteza, co wyraźnie zaznaczam, jak mogło dojść do takiej kompromitacji? Chyba jeden z dziennikarzy, który wspierał członków komisji (na marginesie, z takiej pomocy, korzystają też i inni członkowie tej komisji i innych) nie wykazał się dobrą pracą współtworząc sprawozdanie. Ale jak zna się jego artykuły, to nie jest to dla mnie zaskoczeniem.

(1) komentarzy / skomentuj

Wróciłem po 2-dniowym maratonie zdjęciowym Warszawa- Trójmiasto. Sprawa Blidy to kolejna wyjaśniona porządnie sprawa, jak inne.... od Jaroszewiczów, Papały po Smoleńsk. 21-07-2010 01:19


(1) komentarzy / skomentuj

Śledztwo Papały do poprawki 16-07-2010 09:44

(0) komentarzy / skomentuj

Co dalej? 13-07-2010 18:14

Sylwester Latkowski pracuje nad nowym projektem dziennikarskim w PMPG SA

Informacja prasowa

Sylwester Latkowski pracuje nad nowym projektem ramach Platformy Mediowej Pont Group (wydawca tygodnika WPROST). Nowy projekt jest związany z dziennikarstwem śledczym i interwencyjnym. W założeniu będzie wykorzystywał prasę, Internet oraz multimedia.

Projekt, nad którym pracuje Latkowski, będzie miał odrębną redakcję, ale będzie również korzystał z zasobów i archiwum tygodnika WPROST oraz portalu internetowego Wprost24.pl. Będzie również powiązany z witryną Wprost24.pl.

„Sylwester Latkowski jest znakomitym specjalistą w dziedzinie dziennikarstwa śledczego, dokumentalistą z ogromnym doświadczeniem, które chcielibyśmy wykorzystać znacznie szerzej niż jest to możliwe na łamach tygodnika opinii. Ponieważ w formule tygodnika, jaki rozwija nowe kierownictwo redakcji, nie ma na to miejsca, zdecydowaliśmy się na wydzielenie pionu interwencyjno-śledczego w nowy projekt” – mówi Michał M. Lisiecki, prezes PMPG SA i AWR WPROST.

Sylwester Latkowski od marca kierował działem Społeczeństwo w tygodniku WPROST. Jest reżyserem, scenarzystą, dziennikarzem, producentem filmów i wydawnictw fonograficznych. W 2001 roku otrzymał wyróżnienie Fundacji Kultury za książkę „Pamiętam jak...”. Prowadził programy telewizyjne „Nakręcona noc” i „Konfrontacja”. Jest także autorem książki "Zabić Papałę" oraz wspólnie napisanej z Piotrem Pytlakowskim "Śmierć za 300 tysięcy". Obecnie realizuje filmy dokumentalne "Ostatnia Wieczerza" oraz (wraz z Pytlakowskim) "Sprawa Blidy".

http://media.point-group.pl/pr/165481/sylwester-latkowski-pracuje-nad-nowym-projektem-dziennikarskim-w-pmpg-sa?rss=true


(0) komentarzy / skomentuj

I znowu dla Zanussiego "to jakaś dziewczyna".... 12-07-2010 15:58

I znowu Zanussi bezkarnie porównuje ofiarę do kata. Uchodzi to bez żadnej reakcji prowadzącego.


(0) komentarzy / skomentuj

Finał mundialu 12-07-2010 00:13

Umówić się w lokalu na oglądanie finału Mundialu i go nie oglądać? A jednak możliwe. I nie było to romantyczne spotkanie z piękną kobieta.


(0) komentarzy / skomentuj

Aby na pewno nie było poważniejszych spraw? 09-07-2010 16:31

Były wiceprokurator generalny Jerzy Engelking przed komisją śledczą badającą śmierć Barbary Blidy zeznał, że nie zna innego postępowania, które miałoby tak skumulowane występowanie znanych nazwisk. Panie prokuratorze, a Sprawa Papały, Orlenu?


(0) komentarzy / skomentuj

Syryjska plaża 2010 w obiektywie Marcina Dzierżanowskiego 08-07-2010 11:09


(2) komentarzy / skomentuj

Dla miłośników Gierka i PRL-u 05-07-2010 22:05

Służba Bezpieczeństwa PRL pilnowała moralności swoich funkcjonariuszy oraz Milicji Obywatelskiej. W 1985 roku wykazała się dużą skutecznością, i tak w sprawie operacyjnego sprawdzenia, krpt. Układy 1/0018 lub 0066/88, zajęła się sprawą Bogusław b. i małżeństwa Elżbiety i Andrzeja P. Oto krótkie podsumowanie:

„Bogusław B. 1985: kontakty z homoseksualistami. Funkcjonariusz SB uprawia praktyki homoseksualne, a w swoim mieszkaniu przyjmuje osoby z tego środowiska. Zwolniony na własną prośbę.
Seks grupowy. P. Elżbieta i Andrzej, zwolnieni w 1986; małżeństwo funkcjonariuszy nawiązało kontakt ze zwolennikami seksu grupowego z całego kraju, uczestnicząc w tych seansach.”


(6) komentarzy / skomentuj

Kościół przegrał 04-07-2010 21:37

Po dwunastu godzinach pisania „Polskiej mafii”  wyszedłem na powierzchnię.  Włączam telewizor. Durczok stwierdza,  że to była pierwsza „niehakowa” kampania wyborcza. Kwaśniewski nie wierzy, że kolejne także nie będą. Ma rację.
Pewnym przegranym tych wyborów jest na pewno Kościół, który po tragedii smoleńskiej stał się stroną w walce politycznej. Podzielił się bardziej niż dotąd.


(0) komentarzy / skomentuj

Najważniejszy dzień 04-07-2010 17:55

Znajoma wróciła z Chrztu Świętego. Ksiądz przez 40 minut przemawiał z ambony, jaki to ważny jest dzień. Okazało się jednak, że nie miał na myśli przyjęcia sakramentu przez dziecko, a dzień wyboru prezydenta.


(0) komentarzy / skomentuj

Awantura o Lichocką 03-07-2010 10:59

Awantura o Joannę Lichocką jest podszyta hipokryzją, bo nagle niektórzy się obudzili i krzyczą: nie ma zgody na dziennikarstwo polityczne. Dziennikarzy sztabowców, żołnierzy politycznych. A niby kim są czołowi publicyści, komentatorzy?  Każdy z nich od dawna już stracił obiektywizm. Po katastrofie smoleńskiej, niektórzy wręcz stracili resztki zasad i rozumu.

Czy redakcje prasowe i telewizyjne od dawna nie zamieniły się w przybudówki partii politycznych, stały się swoistymi pasami transmisyjnymi do realizacji partyjnych celów?
Nie znam żadnego tytułu prasowego i programu telewizyjnego, który nie jest naznaczony mniejszą lub większą przychylnością do danej opcji politycznej.

Słowem, którego najbardziej nie znoszą medialni decydenci, czołowi dziennikarze, to słowo parytet, niby owszem na zewnątrz go głoszą, ale już wewnątrz redakcji przybijają go osinowym kołkiem w redakcyjnej toalecie i robią swoje. Co dzieje się z tymi, dla których zachowanie w redakcji parytetu politycznego jest zasadą, lepiej nie mówić. Prędzej czy później będą musieli poszukać sobie pracy, nauczyć się żyć w cieniu celebrytów dziennikarskich i schodzić im z drogi.  Karierę trudno będzie im zrobić.

No chyba, że coś się zmieni… wyciągniemy wnioski, z tego co ostatnio stało się wręcz obrzydliwą formą dziennikarstwa… Ale ktokolwiek z nas w to wierzy?


(2) komentarzy / skomentuj

Bez polityki 02-07-2010 23:00

Kolejny dzień bez czytania gazet, oglądania wiadomości, stacji informacyjnych, kolejny dzień omijania polityki. Na chwilę wszedłem na twittera i FB, widzę, że gorączka wyborcza trwa.


(0) komentarzy / skomentuj
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski znów zaskakuje - tym razem pozytywnie. "Kamilianie" to oszczędny, ale poruszający dokument. Byli już rugbyści, blokersi. Był polski show-biznes. Tym razem enfante terrible polskiego dokumentu zrobił film o zakonnikach. Ale tak naprawdę to film o życiu, a raczej śmierci. Kamilianie - bohaterowie filmu to ludzie, którzy swoje życie ofiarowują chorym. Niby to nic wielkiego. Kilka tysięcy polskich pielęgniarek codziennie robi to samo. Jednak Kamilianie to nie pielęgniarze, nie lekarze - to bracia w śmierci.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS