menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Kto jest w tej zabawie zabawką, a kto jej panem? 20-08-2008 22:05
To fragment e-maila, autor otarła się aferę aneksową:

"Mamy do czynienia z "zabawami środowiskowymi", które podjęte zostały przez służby. Podjęte zresztą też na żądanie  naszego środowiska. I kto jest w tej zabawie zabawką, a kto jej panem, nie tylko przestało być wyraźne, ale i ważne. Show must ... Da się jednak przewidzieć zwycięzcę tych igraszek: tradycyjnie będę nimi metody. Uniwersalne metody równie uniwersalnych służb. Są uniwersalne tak jak ekumeniczny jest pieniądz...
Ale i to też nie jest zaskakujące. Służby są przecież takie jak oczekiwania klasy politycznej."

(0) komentarzy / skomentuj

Do premiery książki 14 dni, a filmu 34 18-08-2008 22:33
Końcowy montaż film „Zabić Papałę” rozpoczęty. Do premiery zostało 34 dni. Dzisiaj wyciąłem początkowych 12 minut filmu.
- Od tego zaczniemy (od słów świadka w sprawie zabójstwa generała Marka Papały) – mówię do Rafała.
Andrzej Rosner, wydawca książki o tym samym tytule co film, swoiste wprowadzenie do niego, przed chwilą poinformował mnie, że „książka będzie w sprzedaży w ciągu tygodnia, nie wcześniej (może w Warszawie w niektórych księgarniach), a w Empikach na początku września.”

(1) komentarzy / skomentuj

W mediach nadchodzi zimna wojna? 15-08-2008 22:15
Słuchając niektórych polityków, komentatorów, pierwszą inwestycją jaką powinienem zrobić w najbliższym czasie to wybudowanie sobie schronu, na wypadek wojny. Ta propaganda militarystyczna w mediach staje się nieznośna. Może tak warto by redaktorzy przypomnieli sobie i społeczeństwu, które według nich żyje w ogromnym zagrożeniu, niektóre kroniki z czasów zimnej wojny i spuścili trochę powietrza z samo nakręcających się polityków i komentatorów.

Jeden z amerykańskich polityków powiedział:"Pierwszą ofiarą wojny jest prawda." Warto o tym pamiętać. Polecam przed wejściem do studia telewizyjnego wsadzić im nogi do misek z zimną wodą.

(3) komentarzy / skomentuj

Leniwy poniedziałek 11-08-2008 21:24
Wróciłem z Sopotu. I nic z tego, co zamierzałem nie zrobiłem. Zaplanowane spotkania odwołałem.  Zmęczenie i niewyspanie daje o sobie znać. Jedynie z Piotrem Pytlakowskim wypijam kawę, wpada do mnie.
Piotr żartuje, nawiązując do jego ostatniego występu w TVP INFO:
- Czy my się możemy spotykać w twoim prywatnym mieszkaniu?
- Część to moje biuro, przyjmijmy, że siedzisz teraz w nim – odpieram.
Po czterech wypalonych papierosach wychodzi.



Piszę treatment reportażu, który obiecałem przesłać w niedzielę. Cztery dni wcześniej zapytano mnie, czy zrealizowałbym go na początek września. Zgodziłem się, choć po uszy siedzę w montażu „Zabić Papałę” i uciekających zdjęciach Gwiazdora 2.

Potem zero polityki, mafii, afer. Pchanie wózka po supermarkecie i dzieci, które skutecznie odwodzą mnie od tego by ponownie wejść w ten świat.

Wieczorem krótka rozmowa z Maciejem Świeszewskim, wraca taksówką z koncertu Leszka Możdżera w sopockim „Sfinksie”.  Jest zrelaksowany. Obiecuje przesłać notatki z prac nad „Ostatnia Wieczerzą”.

Oczywiście, że nie da się pominąć wydarzeń w Gruzji. Ale im więcej czytam, słucham relacji, opinii tym mniej wiem. poza jednym, że Rosja ma ciągle tą samą imperialną twarz. Przy tym mam poczucie, że tak naprawdę wszyscy politycy mają gdzieś tragedię tysięcy ludzi dotkniętych tym konfliktem.

Na zdjęciu: Spacer z Maciejem Świeszewskim po sopockiej plaży.
(3) komentarzy / skomentuj

Jednak wolny! 08-08-2008 18:35

16.55. Telefon od Moniki Sumlińskiej, żony Wojtka.
- Jest wolny - słyszę.
Głos Moniki po raz pierwszy od miesięcy ma inną barwę, jakby uwolniony został z kajdan, przytłaczającego ciężaru.
Wojtek w szpitalu może pozostać jeszcze kilka tygodni, mówi.
Wkrótce otrzymuję sms-a: „0pinia kogoś, kto się z nim widział: jest strzępem człowieka. Mówi jednostajnym, monotonnym głosem. Musiałem wyjść, bo łzy mi w oczach stanęły…”


(14) komentarzy / skomentuj

Jednak idzie do aresztu 08-08-2008 14:40

Mam spotkanie z jednym z polityków Platformy Obywatelskiej, kiedy przychodzi do mnie sms: „Jednak idzie do aresztu…”. Czytam na głos wiadomość.
- To głupie zamykać chłopaka, skoro już dwa razy się ciął – komentuje mój rozmówca. – Dobrze się to przecież nie skończy.
- Niech Ćwiąkalski i Bondaryk nadal umywają ręce od kwestii aresztu Sumlińskiego, zobaczymy dokąd to ich doprowadzi – odpieram. – Tu nie chodzi o to, czy jest winien czy nie, czego wydaje się nadal nie rozumieją.


(15) komentarzy / skomentuj

Skręcona noga Wiśniewskiego. Julke nie zarobi w tym sezonie na reklamie. 08-08-2008 09:35

Sopot. Wjeżdżam z Michałem na piąte piętro Sheratona. Kuśtyka, skręcił nogę w czasie próby przed występem. Wchodzimy do saloniku biznesowego. Spotykam X.
- Jeszcze chwila a natknąłbyś się tutaj na Karnowskiego – uśmiecha się. – Ciekaw jestem jaką miałby minę.
- Nie jestem tutaj w sprawie „afery Sopockiej” – odpieram.
Wcześniej spotykam przy windach Jacka Łagwę.
- Ile to lat się nie widzieliśmy? – pyta.
- Sześć.


On, Anna, Hrabia, Alex, Bartek i jeszcze jedna osoba z Michałem rozkładają przenośny stół do pokera. Pojawiają się żetony, karty, notebook mierzący czas. Michał owija stopę reklamówką i wkłada ją do kubła z lodem. Zaczynają grę. Z X-em siedzimy obok nich.
- Trzy miesiące nagrywał przyjaciela i tylko to mu się udało nagrać – słyszę o Julke.
Na szczęście rozmowa schodzi na inny temat. Po godzinie, minęła druga w nocy, porzucamy towarzystwo i idziemy na Monciak zjeść kolację. Proponuje Spatiff. Nie dobijamy tam jednak. Zatrzymujemy się przy jednym z ogródków. Zamawiamy szaszłyk i piwo.
- A Karnowski skutecznie nadal zasłania rusztowaniami główną ze ścian domu towarowego „Laura” Julkiego – rzucam. – W tym sezonie Julke nie zarobi na reklamie.

(0) komentarzy / skomentuj

Plujcie dalej, ja będę robił swoje, by Wojtka Sumlińskiego nie zmielił na wióry wymiar sprawiedliwości 07-08-2008 10:17
Nie czytam wszystkiego, co ukazuje się forach, blogach, czasami ktoś mi coś podeśle, sam znajdę. Lektura jest smutna. Pokazuje, że tak naprawdę niektórzy mają gdzieś dramat Wojtka Sumlińskiego i jego rodziny, dla nich najważniejsza jest polityczna nawalanka.

O co mi chodziło i chodzi w sprawie Wojciecha Sumlińskiego? O to by nie popełnił samobójstwa w areszcie. O to by nie stosowano wobec niego aresztu wydobywczego. O to, by służby, prokuratura się opanowały i odstąpiły od swego myślenia, że z Wojtka można mieć „plastycznego świadka.” Nie tylko w sprawie Wojtka tak postępują, co jakoś nie stało się tematem. Zbyt często oficerowie i prokuratorzy wykazują cynizm, bezduszność w tym zmiękczaniu, łamaniu świadka, podejrzanego. O tym wszystkim rozmawiałem z wieloma osobami.

Kiedy otrzymałem tekst "ty sprzedajny chuju” (adresat nadał z komputera IP 83.20.50.98), gorzko się uśmiechnąłem, wiedziałem, że po ostatnim moim wpisie na blogu, teraz na mnie zostanie wylany kubeł pomyj i stanę się agentem, piątą kolumną, Dlaczego? Bo mam odwagę mówić własnym głosem i mam gdzieś teorie spiskowe, które teraz nie pomogą Wojtkowi. Takim gadaniem nie można pomóc Sumlińskiemu. Trzeba to robić czynem i uwzględniać realia.

Plujcie dalej, ja będę robił swoje, by Wojtka Sumlińskiego nie zmielił na wióry wymiar sprawiedliwości.

(8) komentarzy / skomentuj

Marszałek i Czuchnowski zachowali się przyzwoicie wobec Sumlińskiego 05-08-2008 22:02
Postanowiłem ustosunkować do tego, co dociera do mnie, głosów plujących na Annę Marszałek i Wojciecha Czuchnowskiego w związku ze sprawą Wojtka Sumlińskiego.

Krótko powiem, mając wiedzę większą niż ta znana publicznie: Wojciech Czuchnowski i Anna Marszałek zachowali się bardzo przyzwoicie w sprawie Wojtka Sumlińskiego.

Nie plujcie na ludzi, którzy przyczynili się wraz z innymi dziennikarzami, tu należy przytoczyć długą listę idącą w poprzek podziałom politycznym, do tego, że Wojtek Sumliński ma wsparcie w mediach, chyba, że tylko pozornie zależy Wam na jego losie, a interesują Was rozgrywki polityczne.

Media w sprawie Wojtka Sumlińskiego nie uległy presji, wrzutkom służb i prokuratury, a zapewniam, że mogły postąpić inaczej i publikować przecieki ze śledztwa.

Przestańmy patrzeć na pewne sprawy tak jakby obowiązywały tylko dwie strony, biała i czarna. Pomiędzy nimi jest jeszcze szarość.

Dostrzeżmy to, że media w sprawie Sumlińskiego zachowały się ponad układami redakcyjnymi i politycznymi. W przeciwieństwie do sprawy Wojtka, kiedy do mnie wchodziło ABW, część mediów, dziennikarzy zadbało o interes ówczesnej władzy (wykorzystującej dzisiaj sprawę Wojtka Sumlińskiego).

Zapewniam, że jak Wojtek Sumliński będzie mógł wypowiedzieć się swobodnie, potwierdzi moje zdanie. Na tyle go znam.
(11) komentarzy / skomentuj

Powrót do montażu filmu Zabić Papałę (vers. 121 min) 04-08-2008 16:57

(2) komentarzy / skomentuj

Kto tu mataczy, panie ministrze sprawiedliwości? 01-08-2008 10:59
Panie ministrze sprawiedliwości Zbigniewie Ćwiąkalski,  powiedział pan w radiu  Tok FM, że nieprawdą jest, że Wojciech Sumliński podjął próbę samobójczą 13 maja.

Kto pana wprowadza w błąd? Jaki ma w tym cel? Nie jesteśmy kłamcami, wspólnie potwierdzamy fakt, że Wojciech Sumliński w czasie majowego zatrzymania próbował popełnić samobójstwo. Zakończyło się to samookaleczeniem.  Proszę obejrzeć sobie przeguby jego dłoni. Ślady tam jeszcze są widoczne. Niech pan zażąda stenogramów podsłuchów Sumlińskiego, który zaraz po wyjściu z izby zatrzymań rozmawiał o tym telefonicznie.

Mamy nadzieję, że będzie miał Pan odwagę wyjaśnić  sprawę tuszowania samobójczej próby Wojciecha Sumlińskiego, jaka miała po raz pierwszy miejsce w czasie majowego zatrzymania. Tym razem podległe panu osoby mataczą informacjami na ten temat.

Sylwester Latkowski
Wojciech Czuchnowski (Gazeta Wyborcza)
Leszek Misiak (Gazeta Polska)
(14) komentarzy / skomentuj

Czy Sumliński powiesi się w areszcie? 30-07-2008 01:05
Wracam do Warszawy. Dzwoni Piotr Pytlakowski i pyta, co się dzieje? Na czerwonym pasku w TVN24 przeczytał o aresztowaniu Wojciecha Sumlińskiego. A skąd mam wiedzieć? Z Wojtkiem nie widziałem się po jego wyjściu, gdy przyszedł podziękować z żoną za wsparcie, a potem w czasie spotkania z Anną Marszałek, w czasie którego byłem wobec niego bardziej ostry niż dziennikarka Dziennika. Nie przyjmowałem za wiarygodne pewnych wyjaśnień. Mówię, tyle co wiem, czyli nic poza tym, że sąd widocznie rozpatrzył zażalenie prokuratury na uchylenie aresztu przez sąd niższej instancji.

Rozłączamy się. Po chwili postanawiam zadzwonić do rzecznika Centralnej Służby Więziennej Luizy Sałapy. Jedna z osób, która od lat pokazuje ludzką twarz a nie bezmyślnego klawisza. O czym rozmawialiśmy? Przekazałem jej kilka refleksji o stanie psychicznym Wojtka, który poddany został presji psychicznej od chwili zatrzymania przez ABW. O jego próbie samobójczej w policyjnej izbie zatrzymań na Mokotowie. Dziwne, że funkcjonariusze ABW, prokuratorzy, przesłuchując go nie spostrzegli śladów na przegubie dłoni. Czy sporządzono protokół z tego zdarzenia? Aresztowanie ma jeszcze bardziej spotęgować oddziaływanie na niego, złamać go. Służby doskonale wiedzą o tym, że Sumliński nie jest w najlepszym stanie psychicznym.Ten areszt jest aresztem wydobywczym. Sumliński mógł odpowiadać  z wolnej stopy, nie mataczył, nawet bał się spotykać z dziennikarzami. Ostatnio odmówił rozmowy z Anną Marszałek z Dziennika. I tak ponosi już wysoką cenę za swoją lekkomyślność, głupotę, a jeśli jest winien, to niech sąd orzeknie o tym i  niech Wojtek odsiedzi swoje. Areszt nic do sprawy nie wniesie, chyba, że ma inny cel.

- By nie okazało się, że Sumliśńki popełni samobójstwo w areszcie – rzucam.

Sałapa dziękuje za informację. Mam poczucie, że trafiły do właściwego człowieka.  Mam też nadzieję, że będą mieli tam świadomość, że jeśli Sumliński powiesi się w toalecie, nikt tego nie uzna za tragiczny wypadek.

ABW, prokuratura i sąd także powinni mieć świadomość tego, że media, a przynajmniej kilku dziennikarzy, będą patrzeć na ręce.

Po tysiącu stu kilometrach przebytej drogi dojeżdżam do Warszawy, na jednym z Mc Donaldów, tuż przed północą, odbieram od wysłannika Wojtka Sumlińskiego dziewięcio stronicowy list. Chwilę rozmawiam z wysłannikiem. Dzwonię do Wojtka. Rozmawiamy, krótko. Po lekturze ponownie wykonuję telefon, tym razem jest to dłuższa rozmowa. Trudna, bo Wojtek ma świadomość, że jest podsłuchiwany. Choć według mnie tym razem powinien to mieć gdzieś.

Umawiamy się na rano.

- Jeśli będzie to nam dane – zaznacza Wojtek.

15.40. Wróciłem ze szpitala, gdzie trafił Wojtek po próbie samobójczej. To stamtąd ostatecznie przewiozą go do szpitala więziennego. Prawo jest bezduszne.

21.00. TVN 24 ( za Onet): "Sylwester Latkowski, dziennikarz i reżyser powiedział w TVN24, że aresztowanie człowieka po tym, gdy trzy miesiące przebywał na wolności, jest łamaniem praw człowieka. - Nie jesteśmy Białorusią - dodał oburzony. - Areszt stosuje się, aby wykluczyć mataczenie. Wojtek był trzy miesiące na wolności i nie mataczył. Uważam, że to areszt wydobywczy. Areszt tymczasowy nie może się przeradzać w karę, bo to sąd decyduje o karze - mówił na antenie TVN24 Latkowski.

Anna Marszałek, dziennikarka śledcza "Rzeczpospolitej", powiedziała, że "gdyby decyzja o tym areszcie zapadła natychmiast po zatrzymaniu, przez chwilę miałoby to jakieś uzasadnienie".

- Prowadziliśmy śledztwo dziennikarskie. Wyszło nam, że dziennikarz za bardzo się zbliżył do L., który powoływał się na znajomości z dziennikarzem, a nie, że dziennikarz był łapówkarzem - dodał Marszałek.

Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej" powiedział, że "przy pierwszej próbie samobójczej sąd się przestraszył i nie zastosował tego aresztu wobec Wojtka", więc tym bardziej, nie rozumie obecnej decyzji.

- Jestem ogromnie rozdarty. Areszt to brutalny środek zapobiegawczy, więc jego zastosowanie musiało mieć jakieś podstawy, ale Wojtek ideowo podchodzi do swojego zawodu. W najgorszym razie został w coś wplątany - powiedział Czuchnowski.

Ceazary Gmyz z "Rzeczpospolitej" powiedział, że jako dziennikarz śledczy w swojej pracy styka się z różnymi ludźmi, także przestępcami, podobnie jak prokuratorzy. - Mimo to uważam, że kontakty Wojciecha z L. poszły za daleko - powiedział."
(18) komentarzy / skomentuj

Host 28-07-2008 13:59
„Przychodzą i mówią, tu są pieniądze i chodźmy do łóżka. Powiedzmy, że je przelecę, pewnie więcej tu nie wrócą. Uprawiając seks osiągają swój cel. Nie mogę zaoferować nim nic więcej  (…) Choć pracujemy przede wszystkim ciałem, sprzedajemy przede wszystkim marzenia” – mówi host, męski rodzaj hostesy z nocnego klubu, męskiej prostytutki, w dokumencie „Złodzieje serc z Osaki” (reżyseria Jake Clennell).

Film zaprzecza poprawnemu głoszonemu przez media wizerunkowi prostytucji. Tutaj obie strony są ofiarami, nie tylko prostytutki, ale i klienci. Większość klientek hostów to dziewczyny sprzedające swoje ciało za pieniądze.

„ Tak, jestem zadowolona, nawet jeśli kupuję szczęście” – mówi klientka, zajmująca się w swoim codziennym życiu prostytucją, wynajmująca na noc hosta.
(1) komentarzy / skomentuj

Zatrzymanie 26-07-2008 20:32
Wreszcie udaje mi się zatrzymać. Postanawiam nie wychodzić z domu. W sypialni nie podnoszę żaluzji. Większość dnia spędzam w łóżku oglądając filmy. Głównie dokumenty.  W tym film o Janis Joplin, po którym można zrozumieć co to znaczy mieć charyzmę, i „Życie jest muzyką.”  Film Faith’ a Akin’a opowiada o Stambule poprzez muzykę, wykonawców tam żyjących. "Kiedy tu mieszkasz, twoje uszy są otwarte na różne rzeczy, nawet jeśli tego nie chcesz"- mówi jeden z bohaterów filmu. Czy dałoby się zrobić taki film, o którymś z polskich miast?

(2) komentarzy / skomentuj

Berlińska bezsenność 19-07-2008 20:54
Wczoraj budzę się przed piątą rano, po czterech godzinach snu. Oczy przekrwione. Pieczą rozgrzanym piaskiem. Nie wiem czy ze zmęczenia, czy z powodu alergii. Schodzę do samochodu po tabletki. Wracam, ponownie wchodzę do łóżka, ale bezskutecznie próbuję usnąć. Biegam bezmyślnie po bezmyślnych niemieckich programach telewizyjnych, proponujących głownie seks na telefon. W sam raz dla samotnych w hotelowych łóżkch.

Do Berlina dojechaliśmy o 21. W hotelu czeka już ekipa realizacyjna teledysku Michała Wiśniewskiego. Zrzucamy tylko bagaże i schodzimy na spotkanie produkcyjne. Siadam z boku. Krzysztof Gromek robi kilka ujęć. Na podbiciu. Warunki oświetlenia fatalne, nie ma jak rozłożyć światła w hotelowym barze, wypełniającym się coraz bardziej gośćmi spragnionymi piwa. Whisky piją tylko Polacy, czyli my. Zresztą nie liczę na odkrywczą dyskusję. Ciekawiej się robi, gdy co jakiś czas Wiśniewski z kilkoma palaczami wychodzi na papierosa. W barze hotelowym obowiązuje zakaz palenia. Stoimy przed wejściem hotelowym. Dobry klimat na rozmowę. Przez chwilę się zastanawiam, czy nie porozmawiać z Michałem do kamery. Rezygnuję jednak. Ani ja, ani on nie czujemy się na siłach, by zacząć mówić o sześciu latach, jakie minęły od Gwiazdora.
- Koniec zdjęć na dzisiaj - oznajmiam.
Operator wreszcie może się przyłączyć do nas i napić.

Rano, mając za sobą trzy godziny snu, zjawiam się na planie i zostaję na nim do czwartej nad ranem. Podchodzę kilka razy do rozmowy z Michałem, ale nijak nie potrafię przedrzeć się przez jego pancerz zmęczenia, przemilczeń, nieufności, niechęci do drażliwych wspomnień i tematów. Obaj zresztą uważamy, że na prawdziwe rozmowy przyjdzie czas. Musimy na nowo oswoić się ze sobą. Przyzwyczaić. Poznać. Każdy z nas jest już trochę innym człowiekiem.
(13) komentarzy / skomentuj

Uciekające zdjęcia do nowego filmu 16-07-2008 11:55
Wczoraj w nocy zapada decyzja o zdjęciach. Operator na szczęście nie wyjechał na wakacje. Jest w Warszawie. W południe wyjazd.

Dobrze zrobi mi uwolnienie się na kilka dni od krętactw, rozgrywek jakich ostatnio jestem świadkiem.  Bo w całej sprawie nikomu z zainteresowanych nie chodzi o prawdę.

(1) komentarzy / skomentuj

Julke przestań mataczyć nagraniami 15-07-2008 14:39
W rozmowie ze mną Sławomir Julke stwierdził, że ma więcej nagrań. Ubolewał, że musiał chodzić z dyktafonem na spotkania. Ile jest rzeczywiście nagrań do dzisiaj nie wiadomo, bo Julke wyciąga je jak króliki z kapelusza i jedne ma wolę upublicznić inne nie. Albo oświadcza, że jest nagranie ale nieczytelne. I po problemie według niego.

Tymczasem problem istnieje, bo w obecnej sytuacji nie Julke powinien decydować, które nagrania „istnieją”, a które nie. To nie on powinien stwierdzać, czy coś się nagrało, a specjaliści. W tym miejscu warto zadać pytanie, dlaczego prokuratura od razu nie zażądała od niego wydania wszelkich nagrań dotyczących tej sprawy?

Postawa Sławomira Julke jako rozgrywającego nagraniami prędzej czy później obróci się przeciw niemu, straci wiarygodność. Mleko już się rozlało i czas po męsku powiedzieć wszystko a nie mataczyć wiedzą i nagraniami.
(5) komentarzy / skomentuj

Prokuratura bez kręgosłupa, czyli rządy sie zmieniają a stan ten sam 15-07-2008 09:45
"Czasem doprawdy nie wiadomo, czy w ogóle trzeba jeszcze naciskać na prokuratorów, czy też oni po prostu "wzięli sprawy w swoje ręce" - sami sobą manipulują, by władza była zadowolona."(Wojciech Czuchnowski, Gazeta Wyborcza)

(1) komentarzy / skomentuj

To się teraz wszystko posypie? Julke ma więcej nagrań 12-07-2008 21:55
Rozmowa telefoniczna 1 (12.07):
-  To ten blondynek? – pyta mój rozmówca z Sopotu po tym, co ujawniła dzisiaj Rzeczpospolita.
- Tak – potwierdzam. - Dwa razy się z nim widziałem, przyprowadził go na spotkanie X. Julke to miłośnik gorzkiej miętówki Palikota.
- Jeśli robił to jako Easy Reider to Karnowski wyjdzie z tego, inaczej czeka go siedem lat. A wtedy się wszystko posypie.

Rozmowa telefoniczna 2 (12.07):
- Nie bez powodu Tusk nie chciał Karnowskiego na liście do Sejmu jako numer 1 – przypomnia mi K.

Rozmowa telefoniczna 3 (12.07):
- Sławek chyba nie myślał, że to się tak potoczy – stwierdza  w rozmowie X., który poznał mnie z Julke.
- Chyba nie był takim naiwniakiem?
- Nie dopieprzaj mu, tam jest drugie dno.
- Miał dość i puściły mu nerwy?
- Tak.

Rozmowa telefoniczna 4 (12.07):
-  To walka buldogów pod dywanem, z tego Julke to latrerek – mówi G.
- ?
- Julke to świnia, nagrywa przyjaciół. Oni byli bardzo związani ze sobą. Karnol go wykreował. Miał być nawet jego doradcą.
- ?
- Karnowski rozmawiał z nim inaczej niż by rozmawiał z obcym.
- Skrótem myślowym?
- Właśnie - śmieje się G. – Może chciał od niego to mieszkanie kupić, ma problemy rodzinne. Musi założyć nowy dom. A rozmawiał tak jak z kumplem. To kłótnia w rodzinie, która się wylała poza cztery ściany. Pozostanie po niej tylko kwas i nic więcej.

Rozmowa telefoniczna 5 (13.07):
- PiS-owi też nie zależy na tym by robić z tego aferę - wyjaśnia T. - Tam jest system naczyń połączonych.

Rozmowa telefoniczna 6 (13.07):
- Jest więcej nagrań - informuję rozmówcę z Sopotu.
- No to jest źle - odpiera. - To może uderzyć w znajomych Karnowskiego, o których kiedyś pisałeś.
- Tych?
- Tak.
- Czyli nikomu nie zależy by szło to dalej?
- Dokładnie.

PS.1 (12.07)
Sławomir Julke poprzez X przekazuje mi, że przez telefon nie będzie rozmawiał. Chętnie się spotka w Sopocie.
Wykręcam  jego numer telefonu: „Przepraszamy, wybrany abonent jest w tym momencie nie osiągalny, prosimy spróbować ponownie.”
Prezydent Sopotu Jacek Karnowski telefon ma włączony, ale nie odbiera połączenia. Dostępny jest tylko dla znajomych.
PS.2 (13.07)
Rano zadzwonił Sławomir Julke. Według niego jest więcej nagrań.
- Nie czuję się z tym dobrze, że musiałem z dyktafonem chodzić na spotkania z Karnowskim, który grał mojego przyjaciela - rzuca na koniec rozmowy.
(10) komentarzy / skomentuj

Natalia Stankiewicz, czyli jak skutecznie wywołać zainteresowanie swoją osobą w sieci 12-07-2008 20:25
- Jakie były Twoje początki na GL? Jak tu trafiłaś? Czy pamietasz pierwszy post?

Natalia Stankiewicz: tak - to było równo rok temu - zaprosiłam do kontaktów faceta, parę dni potem spotkałam się z nim w realu, ale CBŚ przeleciało mu firmę zanim on zdążył przelecieć mnie i zerwał ze mną wszelkie kontakty, bo myślał, że jestem kimś podstawianym czyli od razu głęboka woda.

- Czy cbś przelecialo tez ciebie?

Natalia Stankiewicz: byłam wtedy jeszcze na Śląsku, przyjechałam do Warszawy tylko na jeden dzień bo kumple z kabaretu akurat jechali na występ to się zabrałam - i spotkałam się z koleżanką w Złotych Tarasach na spacer po sklepikach a potem na spotkanie z tym prezesem, bo powiedział że mi załatwi robotę i mnie zarekomenduje

Był uroczym człowiekiem, ale potem zaczęłam czytać o nim w gazetach i się okazało że to jedna z większych afer IVRP

no to się zaczęłam interesować dziennikarstwem śledczym i zakochałam się mobilnie w jednym dziennikarzu, choć niby oficjalnie świrowałam za jego kumplem

przeprowadziłam się do Warszawy i trochę go tam bajerowałam, ale przed samym Bożym Narodzeniem mi napisał, że ma narzeczoną... więc miałam dość i spędziłam Święta sama w Warszawie... potem dochodziły mnie słuchy że zerwał z narzeczoną, więc chciałam się spotkać w realu, ale dostałam smsa "odpierdol się od mojego narzeczonego, dobrze ci radzę"

no to stwierdziłam że mam dość jednostronnych fascynacji i daję sobie spokój

-To faktycznie ostry początek, ale ten przypadek nie załamał cię. czy już wtedy postanowiłaś publikować na tak szeroką skalę?

Natalia Stankiewicz: szeroka skala moich publikacji wynikała z tego, że gdzieś musiałam wyładować energię

a poza tym lubię pisać, ale jestem zbyt mało zdyscyplinowana na pisarkę, więc piszę byle gdzie, na różnych forach, skaczę sobie to tu, to tam.

Fragment wywiadu z Natalią Stankiewicz z jej forum na GoldenLine.pl/Grupa:Fanklub Natalii Stankiewicz (pisownia oryginalna).
(4) komentarzy / skomentuj

Krótki wypad do Sopotu 10-07-2008 23:57
Krótki wypad do Trójmiasta. W Sopocie z Maciejem Świeszewskim spotykamy się z jednym z mecenasów, sponsorów filmu „Ostatnia Wieczerza.” Wcześniej Maciej zabiera mnie na obiad do „Grand Hotelu.”  Tam przez godzinę atmosfera spokoju, izolacji od tego co jeszcze kilka godzin temu miałem w sobie.
- Aż się nie chce wracać do Warszawy – rzucam.
Odwożąc Macieja do domu słuchamy „Mszy” Leszka Możdżera, którą zamierza wykorzystać w muzyce do filmu. Przebijanie się przez zatłoczone ulice tym razem nie męczy, nie irytuje. Kilka dni temu po pierwszym wysłuchaniu kompozycji napisałem Leszkowi sms-a:"Nowoczesne podejście do Mszy, bez sakralnego patosu, nie na kolanach. Wyśmienite”.

(5) komentarzy / skomentuj

Tajne sms-y Janickiej i Kowalskiej 03-07-2008 21:59
XYZ: Tam jest śmiesznie, bo Kowalska i Janicka pozachowywały sobie jakieś smsy, które je nawzajem obciążają...
Sylwester: Kiedy to wyjdzie?
XYZ: Nie wiem. To one same pewnie to wyjmą postawione pod ścianą. Byłoby dobrze, gdyby teraz wezwano Ziobrę, a dopiero potem Kowalską, to złapałby go na nieścisłościach i kłamstwach. Jeżeli wezwą pierwszą Kowalską, to Ziobro dostosuje swoje zeznania do tego, co ona powie. Baby się pożarły o wpływy u Ziobry i jeżeli dobrze to rozegrają, to same się wysypią...

Popatrz! Kowalska była niezastąpiona, chodziła do pałacu, czym się chwaliła, i nagle zostaje na aucie. Mówiło się wtedy nawet, że ma być odwołana. Poszła na jakiś urlop, potem zwolnienie, ale cały czas trzymała rękę na pulsie m.in. przez Szeligę (chociaż ten grał na dwie strony), ale też tych późniejszych puczystów, którymi przecież ona sterowała. Janicka z psiapsióły nagle stała się wrogiem, bo dostała się bezpośrednio do Ziobry i miała z nim kontakt na tę bezpośrednią komórkę tylko do tych celów. Starała się więc jak mogła, żeby zrobić to czego Ziobro chciał, albo ona myślała, że chciał. A że obie kobitki są dość egzaltowane nie tylko sobie gadały dość ostro, ale i do siebie pisały, przy okazji powołując się — i jedna i druga — na Ziobrę...

PS. A może tak śladem komisji Rywinowskiej , obecna komisja do spraw nacisków zażąda bilingów telefonów prok. Elżbiety Janickiej i Marzeny Kowalskiej? Czy będą takie jak np.  Adama Halbera do Roberta Kwiatkowskiego: "Może byś wrócił do Piotrka Urbankowskiego. To jest świetny koleś - pracowity i lojalny, lubię go i cenię. Precz z siepactwem. Chwała nam i naszym kolegom. Ch... precz!".
(10) komentarzy / skomentuj

Urban rozstał się ze Starszakiem 02-07-2008 16:47
Nie ma rzeczy niemożliwych. Jerzy Urban rozstał się z Hipolitem Starszakiem, dotąd szarą eminencją tygodnika „Nie”. Starszak pełnił funkcję dyrektora wydawnictwa URMA.  Dziennikarze tej redakcji milczą na temat sporu, który doprowadził do wypowiedzenia umowy Starszakowi.

(4) komentarzy / skomentuj

Tytuł tygodnia 01-07-2008 17:37
Tygodnik "Nie" opublikował  rozmowę Andrzeja Rozenka z  byłym szefem WSI Markiem Dukaczewskim. Zatytułował ją "Rozmowa z niemową."

(0) komentarzy / skomentuj

Olimpiada w Pekinie bez transmisji na żywo 01-07-2008 10:07
Film dokumentalny „Olimpiada w Pekinie 2008 – Dwie strony medalu” (reżyser Anthony Dufour), bezlitośnie podważa propagandową wizję igrzysk olimpijskich głoszoną przez chińskie władze i MKOL.

Prawo dziennikarzy do swobodnego poruszania się po Chinach, przeprowadzania wywiadów to fikcja.

W filmie jest scena rozmowy z dyrektorem generalnym chińskiej telewizji, który z uśmiechem na twarzy informuje, że transmisje telewizyjne będą miały celowo 20 i 30 sekundowe opóźnienie. W wiadomym celu, by cenzura mogła zadziałać, gdyby komukolwiek przyszło do głowy wykonać jakiś gest protestu. Nie obejrzymy więc na żywo biegu na 100 metrów, a tylko jego powtórkę. Obecny rekord świata wynosi przecież 9,72 sekund.
(2) komentarzy / skomentuj

Telewizyjny wizerunek 30-06-2008 22:09
Ktoś kto ją zna z ekranu telewizora uważa, że to zimna s…ka. Tymczasem przypomina mi filiżankę do kawy z porcelany. Obtłuczoną poprzez nieuważne używanie.

(6) komentarzy / skomentuj

Wreszie Zbigniew Zioro powiedział prawdę 27-06-2008 19:21
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wyjaśnił, dlaczego nie używano służbowych telefonów, a na karty pre-paid.  Tłumaczy Magdalenie Rubaj z "Dziennika": "Trzeba było zachować najwyższe standardy bezpieczeństwa, bo nasze państwo kontroluje podsłuchy w bardzo ograniczonym zakresie(...) Podkreślam, nasze państwo ma bardzo ograniczoną możliwość kontroli ewentualnych nielegalnych podsłuchów"

(2) komentarzy / skomentuj

Przecież nie było nielegalnych podsłuchów 26-06-2008 15:57
Kto dzisiaj pamięta publiczne wypowiedzi decydentów wymiaru sprawiedliwości, polityków, zapewniających, że istnieją tylko legalne podsłuchy, że osoby mówiące o podsłuchach cierpią na manie prześladowczą? Trywializowano ten problem. Wyśmiewano.

Dzisiaj okazuje się jednak, że zaprzeczający temu sami nie wierzyli w swoje słowa. Nie wierzyli, że w Polsce można być wyłącznie legalnie podsłuchiwanym. Nie wierzyli nawet własnym służbom.

Maciej Duda (Newsweek.pl) pisze: „Była szefowa warszawskiej Prokuratury Okręgowej latem 2007 r. dostała specjalny telefon do szyfrowanych rozmów z najważniejszymi osobami w rządzie PiS(…)

Prowadzący sprawę przecieku śledczy i funkcjonariusze ABW i CBA mieli informację, że sami mogą być rozpracowywani przez policyjne Centralne Biuro Śledcze, którym kierował Jarosław Marzec, protegowany Kaczmarka. Dlatego zdecydowali, że będą się porozumiewać przez specjalne, szyfrowane telefony.

- Owszem miałam taki telefon, ale nie był on szyfrowany - mówi serwisowi Newsweek.pl Elżbieta Janicka. To był telefon na karte pre-paid. Używaliśmy takich telefonów bo mieliśmy uzasadnione podejrzenia, że jesteśmy podsłuchiwani - potwierdza prokurator Janicka."
(2) komentarzy / skomentuj

Politycy obiecywali co innego. Wiedzieli jednak, że nikt ich nie rozliczy. 26-06-2008 11:24
"Władze irackie - jak doniosła Agence France Press - ogłosiły w niedzielę, że zawarły kontrakty z 41 zagranicznymi firmami na wydobycie ropy naftowej na północy i południu kraju - pisze Jarosław Jakimczyk dla Money.pl. - Oznacza to powrót do Iraku zagranicznych koncernów w 36 lat po wyrzuceniu ich przez Saddama Husajna. Nie ma wśród nich jednak ani jednej firmy z Polski(...)

Iracka administracja wybrała 35 międzynarodowych koncernów przyznając im koncesje na eksploatację pól naftowych.

Z punktu widzenia polskiego interesu narodowego liczy się szczególnie to, że kontrakty z ministerstwem ropy podpisało też 6 narodowych kompanii naftowych z Algierii, Angoli, Pakistanu, Tajlandii, Turcji i Wietnamu. Wśród firm, które uzyskały dostęp złóż roponośnych w Iraku nie ma natomiast ani jednego podmiotu znad Wisły.

Jest to tym bardziej zdumiewające, że żaden z szóstki wymienionych krajów nie brał udziału w trwającej od wiosny 2003 r. operacji wojskowej Iraqi Freedom, podczas gdy Wojsko Polskie uczestniczy w niej od samego początku ponosząc straty w ludziach (21 zabitych i 1 zmarły na posterunku)."
(3) komentarzy / skomentuj

Tajny motyw i rozgrywki polityków 25-06-2008 17:42
Bilans dziesięciu lat śledztwa w sprawie zabójstwa generała Marka Papały, to brak aktów oskarżenia i nieudolnie sporządzony wniosek ekstradycyjny, zakończony przegraną w amerykańskim sądzie.

Dzisiaj na konferencji prasowej wiceprokurator generalny Jerzy Szymański, dorzucił do tego przełomową wiadomość, że śledczy posiadają informacje, na podstawie których można określić motyw zbrodni, odmówił jednak podania szczegółów.

Nic nie wspomniał o tym, że na początku 2008 roku powołano grupę analityków policyjnych. Nie zgodzono się jednak na stworzenie w policji i prokuraturze, niezależnej od istniejącej obecnie, nowej grupy dochodzeniowej, któryby zweryfikowała dowody, na nowo przesłuchałaby świadków. Sprawdziłaby inne wątki.

Dlaczego?

Jak wyjawił mi jeden z obecnych decydentów. przestraszono się, że obecna prokuratorsko-policyjna grupa „rzuci papierami”, a z ich dymisji „opozycja uczyni spektakl polityczny."
(1) komentarzy / skomentuj

Prokuratorzy to zawistni ludzie 18-06-2008 11:42
Według Elżbiety Janickiej, byłej szefowej prokuratury okręgowej w Warszawie, przesłuchiwanej przez sejmową komisję śledczą do spraw nacisków, "w prokuraturze nic nie może zdziwić".

"Prokuratorzy to zawistni ludzie", część z nich działa z niskich pobudek. To spiskowcy .Chodzi im o to by zasiąść w fotelu w „zielonym gabinecie”. "O stanowisko i tytuł". „Nie ważne jak krótko, ale ważne, że w kwitach byłem prokuratorem okręgowym”.

Prokuratorzy to płochliwe istoty, które z przerażenia "zamykają się w swoich pokojach".

W prokuraturze panuje mobbing, zwany "psychotechniką": "Raz przysłała do mnie smsa wieczorem i nie odpisałam i była za to awantura." Te awantury trudno było przeżyć. "Nie sądzę, żeby ktoś miał odwagę zadzwonić do szefowej. Szefowej Kowalskiej się bano.(…) Trudno uwierzyć w to do czego zdolni są prokuratorzy"

„Takie to jest środowisko, nic na to nie poradzę."
(1) komentarzy / skomentuj

Czy jaskółka nadal lata? 17-06-2008 13:37
"ABW używało w tym czasie specjalnego pojazdu, nazywanego jaskółką, wyposażonego w najnowszej generacji aparaturę potrafiącą podsłuchiwać wybrane numery telefoniczne. Jaskółka była (jest nadal?) używana poza oficjalną procedurą, podsłuchiwała bez zgody sądu, a nagrane przez nią rozmowy nie trafiały do akt prowadzonych spraw. Miała dawać funkcjonariuszom wiedzę operacyjną, a nie procesową. Paradoks polega na tym, że dzisiaj emocje dotyczą podsłuchów zakładanych zgodnie z prawem i pod pełną kontrolą (czynności prowadzone przez CBŚ), a nie całkowicie wyjętych spod kontroli operacji dokonywanych przez ABW, za pomocą m.in. jaskółki" (Piotr Pytlakowski, "Gra w Marca," Polityka 16 czerwca 2008)

(3) komentarzy / skomentuj

Sytuacja zaczyna normalnieć? Poranna rozmowa na skypie... 14-06-2008 11:56
Sylwester:  zdałem sobie sprawę, że od dwóch lat żyję w odpychającym świecie... patrzenie poprzez niego na rzeczywistość staje sie nieznośne... pęka też wiara, że może być inaczej...
R: jednak może, jesli spojrzeć na to wszystko z perspektywy ostatnich dziesięciu lat, to chyba jednak, choć z ogromnymi kłopotami, sytuacja zaczyna normalnieć.

Sylwester: nie wiem
R: może to wszystko idealizuję; ale mam wrażenie, że sztama między światem policyjnym a gangsterskim nie może być już tak silna jak jeszcze niedawno, a media publikują na ten temat nieco więcej informacji
Sylwester: niestety nikt z esbeckiej mafii nie czuje sie zagrożony, pomimo że upływa czas, więcej, nadal czują się dobrze...wprowadzili w swoje interesy rodziny... i niby teraz ma być inaczej, skoro w zdegenerowany sposób kolejne pokolenie coś dostało? Obok mnie mieszka kilku takich następców tatusiów... Kiedyś nie kojarzyłem, dlaczego patrzą na mnie dziwnym wzrokiem, potem okazało się, kim oni są...
R: to prawda; ta świadomość bywa co najmniej bulwersująca. jeszcze wyraźniej widać to poza warszawą. czsem spotykam (...)kolegów z podziemia z małych ośrodków. nie dość, że w latach 70. i 80. zakres represji w stosunku do nich był znacznie większy niż w Warszawie, to jeszcze teraz spotykają swych dawnych prześladowców opływających w dostatki; a  oni sami mają kiepskie pensje albo głodowe emerytury. stąd ich frustracja. nie podzielam ich fascynacji pisem, ale psychologicznie mogę zrozumieć taką postawę
(8) komentarzy / skomentuj

Wyścig nazywany wolnością 13-06-2008 21:32
Powieść Pawła Huelle "Ostatnia Wieczerza" jest jedną z 20 książek nominowanych do Nagrody Literackiej "Nike." Marek Radziwon pisze w Gazecie Wyborczej w recenzji "Wyścig nazywany wolnością":
"Osią fabuły jest wydarzenie realne: Mateusz, znany gdański malarz, chce, żeby grupa dawnych przyjaciół wzięła udział w jego akcji artystycznej - mają pozować do nowego przedstawienia Ostatniej Wieczerzy. Taki obraz istotnie powstał przed kilku laty. Kto chciałby się doszukiwać pierwowzorów niektórych postaci z powieści Huellego, mógłby to bez kłopotu zrobić(...)

"Ostatnia Wieczerza" opowiada o losach pewnego pokolenia - zgranej paczki młodych, ambitnych artystów i intelektualistów, którzy w młodości oddawali się pijaństwu, bezkompromisowym dyskusjom o sztuce i ponownie pijaństwu. Dzisiaj, po mniej więcej ćwierćwieczu, wiemy, że ich losy potoczyły się różnie. To jedno popołudnie, kiedy wszyscy bohaterowie próbują się przebić na umówione spotkanie przez zakorkowane miasto, jest jak gorzki rachunek sumienia. Huelle unika jednak tonu serio. Przeciwnie - nie stroni od satyry(...)

"Ostatnia Wieczerza" mówi więc o końcu złudzeń, o marzeniach i planach zmarnowanych na własne życzenie, o szlachetnych ludziach, którzy z czasem gorzknieją i powoli, powoli, grzęzną w byle jakim życiu. Siemaszko, jeden z tych współczesnych apostołów powiada w pewnym momencie: "czym jest dar wolności (...). Jak najwięcej rzeczy i doznań w jak najkrótszym czasie za jak najmniejsze pieniądze. (...) Mąż? Kochanek? Dzieci? Szef działu w firmie? Emerytalny fundusz? Kredyt hipoteczny? Wolne żarty. (...) wyścig, który powszechnie nazywany jest wolnością".
(0) komentarzy / skomentuj

Barnina, Maziuk, Franiewski... Kto naprawdę ich powiesił? 11-06-2008 11:12
W dzisiejszej Gazecie Wyborczej reportaż  Huberta Woźniaka, Bogdana Wróblewskiego "Bandyta pod ochroną?" poświęcony Wojciechowi Franiewskiemu, porywaczowi i zabójcy Krzysztofa Olewnika.

Autorzy  przytaczają  fragment ekspertyzy biegłego, który powinien skłaniać do refleksji nad śmiercią Franiewskiego w celi numer 11 aresztu śledczego w Olsztynie.

Biegły o śmierci Franiewskiego napisał: "Sposób przeprowadzenia samobójstwa świadczy o świetnej znajomości anatomii człowieka. Pętla posiadała zawiązane dwa supły (praktyka niespotykana). Powodowało to uciśnięcie tętnic przez co osadzony w pierwszej kolejności stracił przytomność, a następnie osunął się o dwa, trzy centymetry. To powodowało zaciśnięcie pętli i jego uduszenie. Osadzony w ten sposób uniknął reakcji obronnych - nie szamotał się".

Dodajmy do tego,  że w  moczu zmarłego znajdowały się śladowe ilości alkoholu i amfetaminy.  Wcześniej Franiewski skarżył się w listach, że coś mu podsypują do jedzenia.  Samo porwanie nie mogło być wykonane tylko przez osoby, które prokuratura oskarżyła. Ktoś musiał jeszcze za nimi stać, wspierać porywaczy. Portret osobowościowy zabójcy Krzysztofa Olewnika każe raczej oczekiwać innego zachowania niż popełnianie samobójstwa w pilnie strzeżonej celi.

Zbyt wiele jest wątpliwości w tej sprawie, ale Marek Staszak, prokurator krajowy swoje wie: - Wersja samobójczej śmierci, bez udziału osób trzecich, jest najbardziej prawdopodobna – mówi dziennikarzom.

"Franiewski z trudem - bo wcześnie zaczął kraść - wyuczył się na ślusarza. Jego uniwersytetem były więzienia. Czy uczą w nich anatomii? Może."
(1) komentarzy / skomentuj

Na marginesie przesłuchań sejmowych komisji śledczych: Tajemnica państwowa to narzędzie ignorantów 10-06-2008 11:02
"Decyzja w sprawie bomby wodorowej została podjęta przy drzwiach zamkniętych, bez publicznej debaty(...), bez uczciwej oceny skutków. Tajemnica państwowa stała się narzędziem polityki ignorantów." („Amerykański Prometeusz”  Kai  Bird, Martin J. Sherwin)

(2) komentarzy / skomentuj

Kto naprawdę go zabił? 09-06-2008 12:02
W 2005 roku ukazała się książka Wojciecha Sumlińskiego "Kto naprawdę go zabił” wydana przez Rosner & Wspólnicy, wydawcę, który zdecydował się wydać także moją książkę „Zabić Papałę”. Sumliński podważył to, co od lat sądzono o tej sprawie. To za jego sprawą ukazał się film dokumentalny w telewizji „Polsat” (Łukasz Kurtz, Mirosław Majeran), obszerny artykuł w tygodniku „Wprost”, potem dwa programy „Konfrontacja” (których byłem współautorem).

Dzisiaj ponownie w "Superwizjerze" powrócono do tematu śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Zobaczyliśmy nowe ujęcie tego, co przedstawił w swojej książce Wojciech Sumliński, przytaczając ustalenia śledztwa prokuratora Andrzeja Witkowskiego. Burzą mit Waldemara Chrostowskiego. Tym samym Przemek Witkowski i Piotr Litka z TVN stali się następnymi, jak i pozostała reszta, oszołomami, którzy mają czelność podważać raz ustaloną przez SB (proces Toruński to była farsa)  prawdę o tamtej zbrodni.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapowiedź programu Konfrontacja z 2005 roku: Wierni zapalający znicze przy grobie księdza Jerzego Popiełuszki są do dziś przekonani, że zginął on 19 października 1984 roku, a wszyscy bezpośredni sprawcy tej zbrodni zostali osądzeni. Tymczasem dokumenty i relacje świadków zebrane przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego z lubelskiego oddziału IPN - do których dotarliśmy – jednoznacznie wskazują, że było inaczej. Wynika z nich, że wszystko, co do tej pory było wiadomo o zbrodni na księdzu Jerzym Popiełuszce, poza miejscem i datą uprowadzenia, jest kłamstwem.

W naszych publikacjach ujawniliśmy, że w IPN znajdują się materiały, nie tylko obszerne, ale też doskonale udokumentowane, które zmieniają dotychczasową wiedzę o okolicznościach tej zbrodni (m. in. o roli jej jedynego „świadka”, Waldemara Chrostowskiego), a także o jej zleceniodawcach i nadzorcach. Mimo dowodów zebranych przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego po odebraniu mu sprawy i przekazaniu jej do Katowic śledztwo utknęło w martwym punkcie. Milczenie wokół nowych faktów dotyczących tej zbrodni i okoliczności odebrania sprawy Witkowskiemu było tym bardziej zastanawiające, że nowy gospodarz śledztwa, prokurator Przemysław Piątek, przez ostatni rok nie zrobił nic, by popchnąć sprawę do przodu.

Kto naprawdę go zabił? - Konfrontacja TVP2: 2005-11-09
Kto naprawdę go zabił? cz. 2 - Konfrontacja TVP2 : 2006-01-09
W programie wystąpili m.in:Zbigniew Wasserman - inicjator śledztwa w sprawie związku przestępczego w MSW, Andrzej Witkowski - prokurator IPN, który dotad miał wydany zakaz wypowiadania się dla mediów, prof. Mirosław Piotrkowski - KUL w Lublinie, Wojciech Sumliński - dziennikarz, współpracownik Wprost, W felietonach: prof. Witold Klesza - V-ce prezes IPN,Leszek Pietrzak - IPN, Lublin, Janusz Kurtyka - prezes IPN.

Program można obejrzeć na stronach itvp.pl:
http://www.itvp.pl/video.html?channel_id=499&site_id=611&genre_id=503&form_id=473&video=16983
http://www.itvp.pl/video.html?channel_id=499&site_id=611&genre_id=503&form_id=473&video=16185
(5) komentarzy / skomentuj

Walencja, Pekin 07-06-2008 23:03
Maciej w Hiszpanii. Może jesienią tego roku będziemy tam razem z ekipą filmową, gdy dojdzie do zaprezentowania publiczności jego „Ostatniej Wieczerzy”.  Dokumentacja, wstępny scenariusz do filmu zakończony. Teraz oczekiwanie na możliwość rozpoczęcia  zdjęć.  Być może postawiłem za wysoką poprzeczkę realizacyjną. Ale nie sądzę by pójście na kompromis jest być albo nie być tego projektu.


Leszek wrócił z Pekinu. Nie zagrał tam żadnego koncertu, zostały odwołane w związku z żałobą narodową. Czekam na jego mszę, kompozycję, o której pisze na swojej stronie, że jest „na chór mieszany, fortepian, instrumenty perkusyjne i czelestę. Pozostają do wykonania prace montażowe, zmiksowanie całego materiały oraz mastering. W dwóch częściach mszy wystąpił Zohar Fresco. Utwór ten został napisany na zamówienie Akademickiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego.” Zamierzamy także wykorzystać ją na soundtracku filmu.

Dzisiaj oddech od redakcji wydawniczej książki „Zabić Papałę.” W przyszłym tygodniu powinien być już znany termin ukazania się książki w księgarniach. Powracam do lektury biografii Roberta Oppenheimera - „Amerykańskiego Prometeusza. ”  Kai  Bird, Martin J. Sherwin pracowali nad nią przez 25 lat. Czymże jest przy tym moja ponad dwu letnia praca nad filmem i książką o sprawie zabójstwa generała Maraka Papały, a teraz kilkumiesięczne oczekiwanie na zdjęcia do "Ostatniej Wieczerzy"?
(1) komentarzy / skomentuj

Notatka służbowa oficera SB 04-06-2008 23:26
S. Grażyna przypuszczała, że spotka M. Piotra i jego  żonę w kabarecie „Sexorama,” gdzie osoby te produkowały się na scenie w repertuarze sexy(wg.posiadanych przez nią danych.”)
(0) komentarzy / skomentuj

Zestaw IPN-owski 04-06-2008 18:15
Przed wejściem do czytelni IPN kilka mocnych kaw i tabletka antyalergiczna, po wyjściu szklanka whisky.
(6) komentarzy / skomentuj

Koledzy patrzą dzisiaj na mnie krzywym wzrokiem 03-06-2008 21:39
Starszy mężczyzna wchodzi do czytelni IPN. Jest poruszony. Rzuca płócienną siatkę na stolik i wgłębia się w akta. Po godzinie głośno mówi do jednego z pracowników IPN:

- Jaki ślad jest tutaj? Nie ma zobowiązania. Nie brałem pieniędzy. Miałem donosić na reżyserów? Znałem wszystkich. Wszystko się kręci wokół sprawy Chojeckiego, którego nie znam osobiście. O to chodzi, że koledzy patrzą dzisiaj na mnie krzywym wzrokiem. Chcę zgłosić protest.

(2) komentarzy / skomentuj
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS